Sunday, 18 June 2017

Witold BEREŚ, Krzysztof BURNETKO - "Andrzej Wajda. Podejrzany"

Witold BEREŚ, Krzysztof BURNETKO -
"Andrzej Wajda. Podejrzany"

Zaczynam od bardzo istotnej deklaracji autorów na początku książki (s.16 - e-book):
„. Nie godzimy się na taką wizję, według której czas PRL to okres sowieckiej okupacji, a wszyscy komuniści to łajdacy. Że tylko ten, kto w PRL siedział z założonymi rękami, jest czysty, a ten, kto tworzył czy działał na większą skalę – automatycznie kolaborował z systemem. Że na pewno zniewolony był ten, kto z racji swej profesji musiał kontaktować się z władzą....”

Bereś (ur.1960) i Burnetko (ur.1965) mają tak bogaty dorobek, tak z osobna, jak i razem, że nie miejsce tu, aby go omówić, przeto podaję jedynie malutki fragment z Wikipedii związany z omawianym dziełem:
„...W 2009 wspólnie z m.in. Arturem Więckiem i Krzysztofem Burnetką założył Fundację „Świat ma Sens”, promującą pozytywne myślenie oraz dorobek Polski i Polaków. Do jej głównych osiągnięć należy portal „Polska ma Sens”, filmy dokumentalne "Bartoszewski. Droga" i "Z marmuru, żelaza i nadziei…", płyta Magdy Brudzińskiej "Colorovanka" (wspólnie z Polskim Radiem) oraz książki: "Obywatel KK. Krzysztofa Kozłowskiego zamyślenia nad Polską" , "Krąg Turowicza. Tygodnik, czasy, ludzie: 1945–99" i wydane wspólnie z Agorą "Marek Edelman. Życie do końca" i "Andrzej Wajda. Podejrzany..."

Nie można pominąć słów samego Wajdy, które są uczciwą, przejrzystą odpowiedzią na ataki gęgaczy na jego osobę:
".....– Nie mieliśmy złudzeń: wojna się skończyła i nie wierzyliśmy, że w lesie przeczekamy do następnej. Starsi mieli jakieś porachunki, my nie. I nie mieliśmy sobie nic do zarzucenia, bo nie było szans na inną drogę. Może, gdyby żył mój ojciec, mówiłby mi coś innego? Tego nie wiem. W każdym razie byłem bardzo rozczarowany tym, że ta przedwrześniowa Polska rozpadła się jak domek z kart. Nie tylko ja tak myślałem. Jan Rodowicz, legendarny „Anoda”, żołnierz grup szturmowych „Szarych Szeregów”, nie bez powodu od razu zapisał się na architekturę i nie myślał o żadnym sprzeciwie. Tak:‍ nie wiązaliśmy się z tym, co było, tylko z tym, co będzie...."

A co dalej? Fascynująca historia nie tylko drogi życiowej i osiągnięć wybitnego reżysera, lecz przede wszystkim rzetelny obraz epoki młodym nieznany, bo obecnie perfidnie fałszowany i zakłamany. (Ku jasności: walczę z obłudą, że wszyscy walczyli z komuną, tj z nieliczną grupą kolaborantów, bo społeczeństwo cechował powszechny konformizm, a ja przez 45 lat znałem, i to tylko ze słyszenia, trzech odważnych: Michnika, Kuronia i Modzelewskiego).

Wajda się tłumaczy i logicznie argumentuje, bo "warszawka" krytykowała go za wszystko, i za "Pokolenie" zrobione pod czujnym okiem wszechwładnego protektora Forda, jak i śmierć Maćka na śmietniku. "Prawdziwa cnota krytyki się nie boi", więc Wajda wychodzi obronną ręką, a całą książkę określam z amerykańska - "Good job!!".

Niepoprawnym opluwaczom mówię: z najsławniejszego Polaka zrobiliście Bolka, z Wajdą podobny numer wam nie wyjdzie, bo to uznany światowy artysta.