Thursday, 15 June 2017

Terry HAYES - "Pielgrzym"

Terry HAYES - "Pielgrzym"

Terry Hayes (ur. 1951) - to Anglik, obecnie mieszkający w Australii, znany autor scenariuszy (jego filmografia wymienia 18 tytułów w latach 1981 - 2001), który "Pielgrzymem" zadebiutował jako pisarz, w 2013 roku.

Książkę napisaną przez byłego agenta służb specjalnych wykorzystuje, jako podręcznik, wielokrotny morderca. Ilość recenzji powala (na LC 8,22, 1522 ocen i 263 opinie), więc trudno coś oryginalnego dodać, tym bardziej, że nie wypada zdradzać treści, bo to thriller.

Powiem więc tylko, że to porywająca lektura, od której trudno się oderwać, że tematyka jest nader aktualna oraz, co ważne dla szerokiego kręgu czytelników, nie wymaga wysiłku intelektualnego.

Niestety, muszę pozrzędzić. Po pierwsze - uważam, że dla thrillerów, kryminałów, książek. sensacyjnych lepsza jest forma krótsza niż 1374 stron elektronicznych czy 768 stron papierowych. Po drugie - nie odpowiada mnie przeplatanie się kilku wątków i co ważniejsze - gatunków tzn wolałbym dwie (lub więcej) odrębne książki: pierwszą sensacyjną o amerykańskim Suworowie, a drugą thriller, bądź też dwie osobne części, w której druga - thriller byłaby niejako konsekwencją pierwszej. Po trzecie - political correctness czyli pisanie pod mentalność, wiedzę i stan świadomości przeciętnego Amerykanina oraz pewność siebie w ocenie dziejów świata, która jest sprzeczna z moimi odczuciami i poglądami. Skrótowo można to ująć: jak Amerykanin torturuje lub morduje, to w imię wyższej idei, a jak ruski, japoniec czy muzułmanin to psychopata, fanatyk bądź przestępca.

Całość nierówna, a mutowanie wirusów przez arabskiego lekarza niewiarygodne. Nie jestem też w stanie uwierzyć w jednostronne zagrożenie bronią bakteriologiczną (s. 562,7)
„...Pod koniec lat osiemdziesiątych Sowieci mieli co najmniej dziesięć ton wirusa ospy prawdziwej w postaci umożliwiającej rozprzestrzenienie za pomocą głowic bojowych MIRV. ..”

Mimo, że z tak grubego tomiska nie wynotowałem ani jednej ciekawej myśli i mimo znużenia lekturą, o której dokończenie walczyłem siedem dni, daję tyleż gwiazdek w kategorii łatwej lektury dla niewymagającego czytelnika.