Tuesday, 20 June 2017

Anna Dziewit - Meller - "Góra Tajget"

Anna Dziewit – Meller - "Góra Tajget"

Anna Dziewit – Meller (ur. 1981), żona Marcina Millera (ur.1968), liderka zespołu "Andy", reporterka, pisarka, wydała m.in. (z mężem) "Guamardżos. Opowieści z Gruzji", zebrała dobre opinie za "śląską" "Górę Tajget", bazującą na T4 w Lublińcu.
Wikipedia o T4:
"..Akcja T4.. - nazwa programu realizowanego w III Rzeszy w latach 1939 – 1944 polegającego na fizycznej "eliminacji życia niewartego życia" (niem. "Vernichtung von lebenswurtem Leben")... ..Action T4 była pierwszym masowym mordem ludności dokonywanym przez niemieckie państwo nazistowskie, podczas którego opracowano "technologię" grupowego zabijania, zastosowaną później w niemieckich obozach zagłady. Akja ta była nazywana 'eutanazją' osób upośledzonych - stąd skrót E – Aktion, natomiast szerzej znany skrót T4 pochodzi od adresu biura tego przedsięwzięcia mieszczącego się w Berlinie przy Tiergartenstraße 4....
......Śląski Zakład Psychiatryczny w Lublińcu / sierpień 1942 – listopad 1944 / 221 (dzieci)..."
Jeszcze tytuł. Góry Tajget to pasmo na południowym Peloponezie, którego nazwa pochodzi od Tajgete, która była jedną z nimf Plejad tj córek tytana Atlasa i Plejony. Spartanie wrzucali do tamtejszych rozpadlin i czeluści chore albo słabe niemowlęta (wg Kopalińskiego), i per analogiam do lublinieckiej zagłady autorka wybrała ten tytuł.
Książka przypomina Krall, bo to bardziej publicystyka niż powieść. Czyta się z zapartym tchem, szczególnie obecnie, gdy pod płaszczykiem "żołnierzy wyklętych" stawia się pomniki różnym bandziorom, a godni uczczenia tego nie zaznają, bo nie mieszczą się w aktualnej "political correctness".
Autorka wprowadza dodatkowe wątki, które łączy jedno słowo - trauma. A jakie nie powiem, bo książka jest krótka i warto samemu poczytać. Dodatkową atrakcją książki jest gwara śląska, bo autorka jest „krojcokiem” („mieszańcem polsko – śląskim”).
Udana pozycja, czekam na więcej (7 gwiazdek)