Friday, 15 April 2016

Władysław A. SERCZYK - "Na dalekiej Ukrainie"

Władysław A. SERCZYK - "Na dalekiej Ukrainie"
dzieje Kozaczyzny do 1648 roku

Z Archiwum Uniwersytetu Jagiellońskiego:
"Władysław Serczyk urodził się 23 lipca 1935 roku w Krakowie. W roku 1956 ukończył historię na Uniwersytecie Jagiellońskim, a siedem lat później obronił doktorat. W roku 1968 obronił kolokwium habilitacyjne. Profesurę zwyczajną otrzymał w roku 1983. Profesor zmarł 5 stycznia 2014 roku.."

Ta książka napisana 7 lat po "Historii Ukrainy" (1979) jest przeznaczona dla szerokiego czytelnika i przedstawia historię Ukrainy w bardzo interesujący sposób. Komu potrzebna chronologia niech sięgnie po wspomnianą, wcześniejszą pozycję, a w tej, w luźniejszej formie poznajemy ludzi tamtych stron i ich obyczaje. Oczywiście, przeciętny Polak, skażony sienkiewiczyzną, będzie miał problemy w przyswojeniu obiektywnej prawdy, ale to nie wina Serczyka, lecz powszechnej niewiedzy i mitomanii. Aby zamknąć sprawę mitomanii Sienkiewicza, przypomnę, że popularny w Polsce Norman Davies zwraca ostro uwagę, że bohater "Ogniem i Mieczem" - Wiśniowiecki był paskudnym bandytą i grabieżcą wdowich majątków.
Od pierwszych stron czytelnik ulega urokliwemu opisowi Dniepru i ziem jego dorzecza. Poznajemy w szczegółach porohy, a w faunie wyróżniają się bobaki i suhaki. Opowieść jest nie tylko „lekka, łatwa i przyjemna”, lecz przede wszystkim zawiera niezliczoną ilość ciekawostek dotyczących tych ziem. Ale najważniejsi są ludzie, a wśród nich Kozacy, których wszechstronną historię autor nam przedstawia. I powiem szczerze, że przecieram oczy ze zdumienia nad swoją ignorancją w tej materii. Powiem, że jest gorzej, bo niewiedza to małe piwo w porównaniu z fałszywym obrazem Kozaczyzny jaki tkwi w mojej potylicy.
Aby jak najwięcej wynieść z tego dzieła wypisuję sobie znaczące nazwiska, by wedle nich, jak słupów milowych, wybudować drogę prowadzącą do poznania historii Kozaków. Zaczynam od Dymitra Wiśniowieckiego (1535 -1563) zwanym Bajdą, kozackim atamanie, który powieszony przez Turków „za ziobro poślednie” dalej strzelał z łuku. Dla Kozaków - bohater narodowy walczący z turecko – tatarskim uciskiem; dla Polaków - (s. 54) „...dość typowym warchołem”. Już sam wiek – 28 lat, nie pasuje mnie jakoś do dojrzałego warcholstwa. Dalej książę Michał Różyński (zm. 1589), hetman Kozaków zaporoskich, ale przede wszystkim Krzysztof Kosiński (1545 -1593) polski szlachcic, hetman kozacki, przywódca pierwszego narodowowyzwoleńczego powstania kozackiego (1591 – 93), które my, polskie Pany nazywamy pogardliwie „rebelią kozacką w Rzeczypospolitej”.
No i właśnie największy w tym ambaras, że autor zmusza poniekąd czytelnika do weryfikacji nie tylko swoich poglądów, lecz przede wszystkim języka. Bo zwykliśmy używać innych określeń do tych samych działań w zależności kogo dotyczą. My bywamy zniewoleni przez okupanta i wzniecamy bohaterskie powstania; oni bunt czy rebelię czynią wobec prawowitej władzy. Dlatego też uważam Serczyka za świetnego pedagoga, bo tą książką udziela lekcji obiektywnego oceniania historii.
Pochłonięty lekturą doleciałem do końca i nabrałem pewności, że zamiast dalszego opiniowania lepiej będzie, po prostu, Państwu, to dzieło gorąco polecić.