Sunday, 10 April 2016

Joseph FINDER - "Paranoja"

Joseph FINDER - "Paranoja"

Finder (ur. 1958) autor thrillerów, walnął tym razem genialną satyrę konkurencyjnej walki o rynek, której podporządkowani są wszyscy pracownicy. Im wyższy szczebel tym wyższa obłuda, fałsz i zakłamanie prowadzące, na kierowniczym poziomie, do ogólnej paranoi. Powieść Findera przypomina opowiadania Marka Twaina, a więc dużo humoru i groteski. Jednym z wątków jest szkolenie pracownika do coraz trudniejszych zadań, motywowanie go i przekonywanie o własnych możliwościach. O możliwościach samorealizacji, awansu, ale i ześwinienia. Nie mogę Państwu psuć lektury, więc powiem tylko, że nasz bohater pozbył się wszelkich hamulców moralnych, a zakończenie książki ośmieszyło go.
Równocześnie Finder drwi z mitu Ameryki, z kariery od czyścibuta do high society, wkładając w usta ojca bohatera słowa (ebook s. 243,6):
"..Myślisz, że przyjmą cię do siebie, pozwolą wstąpić do prywatnych klubów, pieprzyć ich córki i grać z nimi w cholerne polo? - Wciągnął w płuca niewielki haust powietrza. - Ale oni wiedzą, kim jesteś synu, skąd przychodzisz. Może jakiś czas pozwolą ci się pobawić w ich piaskownicy. Lecz gdy tylko zaczniesz zapominać, kim jesteś naprawdę, ktoś z całą pewnością ci przypomni......
.....- Aha, potrzebują cię - powtórzył ojciec, przeciągając każde słowo i kiwając gwałtownie głową. - Niezła mowa. Potrzebują cię tak, jak srający w kiblu facet potrzebuje papieru toaletowego. Rozumiesz? A kiedy skończą podcierać tyłek, nacisną spłuczkę..."
Książka ma charakter sensacyjny i trudno się od niej oderwać, lecz 10 gwiazdek daję za perfekcyjny opis warunków pracy amerykańskiego urzędnika, a w tym dołujących boxów, które pracownik opuszcza tylko na coffee-break i lunch.