Tuesday, 5 April 2016

Richard PIPES - "Rosja carów"

Richard PIPES - "Rosja carów"

Tzw pisarze ciągną byle dyrdymały przez kilkaset stron, a Pipes zmieścił całą historię Rosji w małej książeczce !!!
Pierwsza część trylogii historii Rosji napisana przez "naszego" Pipesa, który wywierał wpływ na politykę Reagana wobec Polski. Tym, którzy nie rozumieją określenia "naszego", polecam ciekawą autobiografię Pipesa pt "Żyłem. Wspomnienia niezależnego", z której dowiedziałem się, że Rysiek, którego ojciec nosił jeszcze nazwisko Piepes, opuścił warszawską ulicę Chmielną w wieku 16 lat, w październiku 1939 roku, czyli już po wkroczeniu Niemców. Dodajmy, że jak piszę w swojej recenzji tej autobiografii:
"..On sam twierdzi, że jego "poglądy noszą niezatarte ślady wpływu polskiej szkoły studiów nad Rosją".....”.
To miło z jego strony..... Już w „Przedmowie” Pipes używa słowa ważnego dla całej książki: patrymonializm. Za Wikipedią:
„Państwo patrymonialne – ustrój takiego państwa polega na tym, że władca traktuje je jako swoją dziedziczną własność i rozporządza według własnego uznania”.
Skoro to już wiem, to sprawdzam Pipesa wywód na temat etymologii nazw „Słowianie” i „Niemcy”. Brawo! Z wielu opcji, Pipesa mnie najbardziej pasuje, a potwierdzenie jej znajduję, na:
http://czywiesz.polki.pl/historia/240345,Czy-wiesz-jakie-jest-pochodzenie-nazwy-Slowianie.html
„...Najpopularniejszy pogląd głosi, że nazwa Słowianie jest określeniem rdzennie słowiańskim i oznacza ludzi "słowa", czyli porozumiewających się zrozumiałym językiem ( w przeciwieństwie do np. Niemców - "niemych, niezrozumiałych"). Inna koncepcja wywodzi Słowian od "slovy" (słowa oznaczającego... błoto), co miało oznaczać szczególną sympatię, jaką nasi przodkowie mieli darzyć tereny podmokłe..."
Może wydaję się Państwu wyjątkowo upierdliwym dziadygą, lecz doświadczenie mnie nauczyło, że wiarygodność autora najlepiej sprawdzić takimi metodami, na samym początku.. Czytając, staram się poszerzyć swoją wiedzę, a w przypadku Pipesa od początku spotykam informacje godne uwagi, jak np. ta demograficzno-ekonomiczna (s. 13):
„...Tempo wzrostu ludności Rosji w drugiej połowie XIX wieku było najwyższe w Europie - tymczasem plony zbóż pozostały najniższe..”
W rozdziale I, poprzedzającym część I, Pipes szeroko omawia pojęcie, wspomnianego już, państwa patrymonialnego, kończąc wywód słowami (s. 24):
„..Historia ustroju patrymonialnego w Rosji jest głównym przedmiotem tej książki. Jej kanwę stanowi teza, że szczególny charakter polityki rosyjskiej wynika z utożsamiania władzy z własnością, czyli z „własnościowego” traktowania władzy politycznej przez tych, którzy tę władzę sprawują. Część I przedstawia rozwój i ewolucję ustroju patrymonialnego w Rosji. Część II poświęcona jest omówieniu głównych stanów społecznych i odpowiedzi na pytanie, dlaczego nie udało im się przekształcić z przedmiotu władzy publicznej w podmiot praw publicznych. Część III opisuje konflikt między państwem a oświeconą częścią społeczeństwa, zwaną inteligencją. W latach 80 XIX wieku konflikt ten doprowadził do takiej modernizacji patrymonialnych instytucji, w której można się już dopatrzyć zalążków totalitaryzmu”.
Muszę przypomnieć, że nie lubię tego sztucznego pojęcia „totalitaryzm”, spopularyzowanego przez Hannah Arendt na potrzeby „zimnej wojny” i obsesji McCarthy'ego. Zaczynam czytać, i już na pierwszych stronach Pipes, Żyd, który do 16 roku życia kształcił się w warszawskich szkołach, odziera mnie (i samego siebie) z legendy o Lechu. Czechu i Rusie*, twierdząc, że Rusinami nazywano Normanów i że to oni stworzyli Ruś - państwo kijowskie (s.33):
„...W bizantyjskich, zachodnich i arabskich źródłach z IX i X wieku słowo „Ruś” zawsze oznaczało ludzi pochodzenia skandynawskiego.... ...bezsporne,...że to ludzie pochodzenia skandynawskiego założyli państwo kijowskie i pierwsi zwali się „Rusinami”....”
* Wg Wikipedii:
„Lech, Czech i Rus - legenda o trzech braciach: Lechu. Czechu i Rusie, którzy osiedli na zachodzie, południu oraz wschodzie i dali początek oddzielnym krajom zachodniosłowiańskim: Polsce i Czechom i wschodniosłowiańskiej Rusi...”

Zacząłem myszkować po internecie, przez co znalazłem dla Normanów nazwy bliskoznaczne Rusów, Wikingów i Waregów. Według jednej z wersji nasz „Mieszko miał być wikingiem, który przejął władzę w państwie Polan...."
Teraz w recenzji robię dziki skok na stronę "aż" 39 i przytaczam z niej bardzo ciekawy fragment:
"...Państwo polsko-litewskie mogłoby wchłonąć większość ludności ruskiej i uniknąć konieczności stworzenia odrębnego państwa ruskiego, gdyby nie kwestia religijna. Na początku XVI wieku Polska nie była daleka od przyjęcia protestantyzmu. Ostatecznie nie doszło do tego wskutek ogromnych wysiłków Kościoła katolickiego i jezuitów. Oddaliwszy to niebezpieczeństwo, Rzym postanowił nie tylko wyrugować w Polsce resztki wpływów protestanckich, ale również zmusić tamtejszą ludność prawosławną do uznania jego zwierzchnictwa. Starania te doprowadziły do zawarcia w 1596 roku unii brzeskiej, na mocy której część hierarchii prawosławnej na terenach litewskich stworzyła Kościół unicki, podporządkowany papiestwu, ale mający liturgię prawosławną. Jednakże większość ludności prawosławnej odmówiła przystąpienia do unii i zaczęła wyglądać pomocy ze wschodu. Ten konflikt wyznaniowy, zaostrzony przez kontrreformację, zatruwał stosunki między Polakami a Rusinami...”
I zatruwa po dzisiaj. Proszę przeczytać powyższy fragment ponownie, zwracając uwagę na niesamowitą ilość zagadnień poruszonych w tak niewielu słowach. Bo to jest główny walor książki. Pipes na 350 stronach pomieścił całą historię Rosji wraz z przyległościami. Przez „przyległości” rozumiem olbrzymią ilość ciekawostek niedotyczących stricte Rosji.
Tej książki się nie czyta, ją się studiuje robiąc notatki, które nieraz się w życiu przydadzą. Jak Państwo widzą, ustosunkowałem się zaledwie do kilkunastu procent tekstu; studiuję dalej, obecnie o Nieczajewie, na którego (s. 284) „..historii oparł Dostojewski fabułę swoich 'Biesów'..”, a Państwa namawiam do pójścia moim śladem.