Tuesday, 15 May 2018

Dorota MASŁOWSKA - "Inni ludzie"


No i doczekałem się nowej książki mojej idolki, kupiłem w Publio, i nie jem, nie piję, tylko pochłaniam e-booka. Warto było czekać !!

Początek, jak u Irka Iredyńskiego, gdzie skacowanemu bohaterowi wszystko z rana śmierdziało; tylko epoka, a więc i język - inne. I ten język trzeba podkreślić, bo Masłowska ma wyjątkowe ucho, a jeszcze większy talent, by balansować na granicy jego przyswajalności, szydząc z niego, lecz bez przesadnej karykatury. Ten język jest wiarygodny nawet dla mnie przebywającego poza Polską od 30 lat.

Towarzyszymy Kamilowi w trzydniowej wędrówce po Warszawie odkrywając jej atmosferę, poznając jej mieszkańców, ale pozornie, bo faktycznie to poznajemy bezlitosną prawdę o sobie. W galerii statystów każdy czytelnik odnajdzie siebie, a więc każdego dosięgnie bezlitosne obnażenie i wyśmianie.

Dominuje ironia, której najlepszy przykładem jest tatuaż napakowanego łysielca (s.17,8):
....Kątem oka widzi czaszkę zgoloną gładko, chodzące pod skórą mięśnie, bliznę sporą na twarzy i duży tatuaż z Małym Powstańcem na żylastej ręce...”

A więc znowu ubieranie się w bogoojczyźniane patriotyczne szaty !! Normalni ludzie mają już po dziurki w nosie patriotyczno – wspomnieniowej retoryki, przeto....(s.53,7):
.....Warszawskie Powstanie, ciekawe być może, ale ciekawsze, czy jest jeszcze metro o tej porze?..”

Poziom bezmózgowca Kamila określa jedyne jego skojarzenie(54,4):
...Ribbentrop-Mołotow? Bue he he, kumpel raz rzucił w «Zapiekanki» Mołotowem..”

Masłowska kpi ze wszystkiego, więc i lesbijkom nie popuszcza (s.57,7):
.....najczęściej są to kobiety, co nie podobają się facetom, i przez to jedna z drugą tak sobie to tłumaczą, że są lesbą. A tak naprawdę nikt im dobrze kominka nie przeczyścił, bue he he he”.

Każdą scenkę komentują przeróżni ludzie, co składa się na folklor ulicy, nie - raczej miasta, nie - to obraz naszego kołtuństwa. Do tego autorka serwuje rymowanki jak (s.63,3):
..Staro wygląda. Staro się czuje. W dłoniach po kawie kubek kompresuje. Gdzie ona się, do chuja, snuje?..”

Niesamowita ta Masłowska. Przypominam, że jej talent zauważyła prof. Maria Janion już w „Niesamowitej Słowiańszczyznie”. Do tego fikuśne ilustracje Macieja Chorążego.

Czas na wizerunek Polaków (s.103,9):
...Chamstwo wypisane na twarzach. Do gardeł rzuciliby się sobie, gdyby mogli... ..Okropne twarze, okropne wyglądy, bez gustu, nawet jak mają pieniądze, i tak wyglądają jak manekiny z lumpexu, żywe kostiumy na Halloween po ulicy błądzące...”

Pierwszy raz słyszę piękne określenie rozstania z kobietą (s.112,9):
....Początkowo się łudził, że odtuli ją humanitarnie, na stopniowo...”

To nie jest recenzja, to pierwsza moja impresja wsparta paroma cytatami. Może kiedyś napiszę, lecz teraz nie mogę, bo euforia to uniemożliwia. Rozpalony mogę tylko jeszcze raz powiedzieć, że Masłowska jest genialna, a każda jej książka jest wielkim dla mnie przeżyciem. 10/10