Thursday, 4 October 2018

Swietłana ALEKSIJEWICZ - „Cynkowi chłopcy”


Nikt  nie  wątpi  w  zdolności  pisarskie  Aleksijewicz,  ale   jej  uwikłania  polityczne  wzbudzają  wiele  kontrowersji   o   czym  każdy  zainteresowany  może  wyczytać  w  Wikipedii.  Cytuję  jedynie  wątek  „polski”:
„..Dnia 12 czerwca 2016 roku, podczas spotkania z czytelnikami w bibliotece publicznej w nowojorskim Brooklynie, pisarka powiedziała, że Polacy mordowali Żydów, a nawoływać do tego mieli księża podczas mszy…. :
"Kolaboranci, którzy działali na terenie Białorusi, oni wszyscy byli z Ukrainy. Powiem więcej, nie tylko na Litwie i Łotwie niszczono Żydów, jeszcze zanim przyszli tam Niemcy. To miało miejsce również na Ukrainie. A najgorzej odnosili się do Żydów Polacy. Bywało, że księża wprost na kazaniach mówili: 'Zabij Żyda'"….”
Przed   następnym  cytatem   poznajmy  istotną  uwagę   z  tej  samej  strony  Wikipedii:
„…Co znamienne, w wypowiedziach wielu białoruskich publicystów niechętnych tej grupie narodowej, czy podważającej jej samoświadomość, chętnie używa się właśnie słowa „katolicy” na określanie osób polskiej narodowości ..”
I  teraz  clou:
„….Dnia 9 czerwca 2017 roku w rosyjskiej telewizji Dożdż w programie „Priamaja linija” Aleksijewicz poruszając temat wojny w Donbasie poczyniła aluzję do białoruskich katolików:
„Wojna, którą zaczęła Rosja w Donbasie, na sumieniu Rosji, ponieważ taką wojnę można zacząć i na Białorusi. Dajcie tu [na Białoruś] czołgi, dajcie tu broń i katolicy będą zabijać prawosławnych czy kogo tam jeszcze…”
Inne  aspekty  poruszałem  w  innych  recenzjach,  np.  w  notce  nt. „Wojna   nie  ma  w  sobie  nic  z  kobiety”,  a  tutaj  dodam,  że  Aleksijewicz  jest  „zwierzęciem  politycznym”,  pisze  w  języku  rosyjskim,  a  zależnie  od  potrzeby  deklaruje  się  Białorusinką (nie  znającą  białoruskiego),  Ukrainką,  Rosjanką,  a   najchętniej  kosmopolitką,  a  od  2013  roku  osiadła  w  Mińsku,  co  też  jest  co  najmniej  „dziwne”.
Konieczne  było  powyższe,  bo  czytelnik  winien  zdawać  sobie  sprawę  ze  skrajnego  subiektywizmu  autorki.
To  wszystko  nie  zmienia  faktu,  że  książka  jest  świetna  pod  warunkiem  odbioru  jej  jako manifestu  przeciwko   wszelkim  wojnom,  a  nie   wyłącznie   przeciwko  sowieckiej  napaści  na  Afganistan
Niestety  w  notce  redakcyjnej   również  znajduję  zawężenie  problemu,   bo  nie  tylko  wojna  sowiecko-afgańska   była  niepotrzebna:
„….Z opowieści weteranów, pielęgniarek, prostytutek, matek i żon „afgańców” wyłania  się wstrząsający obraz niepotrzebnej wojny..”
Co  ja  będę  się  wysilał,  skoro   znowu  mogę   wyręczyć  się  Jarosławem  Czechowiczem:
„…..To..   … jedna z najważniejszych antywojennych książek, którą udało mi się przeczytać. Bolesna, bezkompromisowa i przerażająco obszerna - czyta się kolejne historie pełne bólu i ma się już przesyt, zaczyna się kolejną i z niepokojem kartkuje strony, bo jest ich jeszcze wiele, bardzo wiele... "Cynkowi chłopcy" to anatomia wojny opisana przez pryzmat ludzkich wątpliwości, ludzkiej niefrasobliwości i przekonania o dokonaniu czegoś wielkiego…”
Oczywiście,  polecam  gorąco  całą  recenzję,  a  swoją  notkę  kończę  jak  Czechowicz:
„…Na koniec refleksja z początku książki: "Człowiek ma prawo do niezabijania. Do tego, by się zabijania nie uczyć. Takiego prawa nie ma w żadnej konstytucji"…….”
Wskutek    „politykierstwa”    znowu     „tylko”   8/10


No comments:

Post a comment