Friday, 31 August 2018

Julien Offray de La Mettrie - “Człowiek – maszyna”


WOLNE LEKTURY” REWELACYJNIE WYWIĄZUJĄ SIĘ Z EDUKACYJNEJ MISJI. DZIĘKUJĘ!
Stamtąd  opis:
W połowie XVIII wieku pewien zdolny i wszechstronnie wykształcony lekarz napisał bodajże pierwszy traktat prezentujący — z całą swobodą i naturalnością bez brwi groźnie zmarszczonej — światopogląd czysto materialistyczny, „darwinowski” sto lat przed Darwinem, otwierający drogę dla psychologii, szczególnie behawioralno-poznawczej, uznający godność zwierząt, jako równie zdolnych do odczuwania, rozumienia i odruchów moralnych, jak człowiek.
Któż o tym dziś pamięta?
Sam Voltaire był zgorszony brakiem politycznej poprawności autora „Człowieka-maszyny” w nieskrępowanym wyrażaniu swoich poglądów na temat „Istoty Najwyższej” I pewnie z ulgą przyjął wieść o przedwczesnej śmierci niewygodnego sąsiada na poletku filozoficznym. Inni oburzeni z satysfakcją podtrzymywali plotkę, że bezbożnik i hedonista zmarł przejadłszy się pasztatem truflowym, i pozwolili nad imieniem Juliana Offray'a de la Mettriego zapaść kurtynie milczenia na wieki.
Niniejszą publikacją uchylamy jej rąbek tej zakurzonej zasłony.”

Na  podstawie  Wikipedii:
Julien  Offray  de  La  Mettrie  (1709 – 1751) -  francuski  lekarz  i  filozof  naturalista. Główną  jego  pracą  filozoficzną  był „Człowiek – maszyna” (1748).  Głosił,  że  wszelkie czynności przypisywane zwykle  duszy  zależą w istocie od funkcjonowania ciała. Z przesłanki tej wyprowadził wniosek, że człowiek jest istotą wyłącznie materialną i działającą podobnie jak maszyna. Za podstawową władzę   psychiczną   La Mettrie uważał   wyobraźnię, rozumianą jako pewna czynność ciała, występująca zarówno u ludzi, jak i u zwierząt...   ..La Mettrie negował istnienie   nieśmiertelnej  duszy, a  także  Boga   w sensie proponowanym przez   teologię  – nie wykluczał przy tym istnienia  stworzyciela  świata, ten jednak nie miałby niczego wspólnego  z  religią.
I  to  ostatnie  zdanie  skusiło  mnie  do  uważnej  lektury  traktatu.  W  tekście  brzmi  tak  (s.148 e-book)
„... Nie podaję przez to w wątpliwość istnienia Najwyższego Jestestwa; wydaje mi się przeciwnie, że przemawia za nim wszelkie prawdopodobieństwo. Ponieważ jednak istnienie tego Jestestwa, podobnie jak istnienie jakichkolwiek bądź innych jestestw, nie wykazuje niezbędności jakiegokolwiek kultu, jest ono więc  prawdą  teoretyczną, nie dającą się zgoła zastosować w praktyce: opierając się przeto na tylu doświadczeniach, rzec można, że religia nie jest podstawą bezwzględnej uczciwości  z tegoż powodu, z którego ateizm  nie wyłącza tej cnoty...”

Polemiczny  traktat  filozoficzny   po  270  latach  łatwo  jest  krytykować,  lecz  mnie  udało  się znaleźć  w  nim  wiele  ciekawych  spostrzeżeń  i  znalazłem  dużą  satysfakcję  w  tej  lekturze.  Nie  czuję  się  kompetentny,  by  weryfikować   poglądy  autora,  lecz  w   niszczeniu  go   istotną  była  ludzka  zawiść,  o  czym  dokładnie  informuje  tłumacz  Stefan  Rudniański,  dzięki  któremu  to  wydanie  jest  cenne.
Bo  Rudniański  nie  tylko  to  dzieło  przetłumaczył,  lecz  napisał  wspaniały,  wyczerpujący  wstęp (ok.80 stron),  a  i   prawdopodobnie  on  (brak  danych)  opracował  bogate,  wielce  wartościowe  przypisy (ok.70 stron),  czyli   summa  summarum   tyle,  ile  sam  tekst  stron  liczy.
Bardzo  cenna   pozycja,  więc  brawa  dla  Fundacji  Nowoczesna  Polska.  8/10  
PS  s.158   "..Kto wznosi w swym sercu ołtarz zabobonowi, ten jest urodzonym bałwochwalcą, pozbawionym poczucia cnoty".


No comments:

Post a comment