Tuesday, 8 September 2020

Jacek DUKAJ - „Imperium chmur”

Biję  się  w  piersi  i  wyznaję,  że  nie  byłem  fanem  Pana  Jacka  od  początku  jego  pisarskiej  kariery,  a  10/10  postawiłem  dopiero  w  maju  2019,  za  „Po  piśmie”. (Przedtem  były  trzy  ósemki  za  Wrońca,  Xavrasa   i  „W  kraju  niewiernych”  oraz  2/10  za  kontrowersyjne  tłumaczenie  Conrada).   Czyli  go  nie  rozpieszczałem,  lecz  bacznie  obserwowałem.  I  dobrze,  bo  on  jeszcze  młody,  a  pokazał  już,  że  stać  go  na  więcej.  (Jakie  „więcej”  nie  wiem,  ale  to  zmartwienie  Dukaja.)

Opis  na  LC  niewiele  się  różni  od  notki  Wydawnictwa:

https://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/5281/Imperium-chmur---Jacek-Dukaj

Pod koniec XIX wieku do cesarza Mutsuhito trafia Stanisław Wokulski, emisariusz Kraju, Którego Nie Ma, aby zawrzeć sojusz oparty na odkryciu doktora Geista: technologii metalu lżejszego od powietrza.

W górskich stoczniach Hokkaidō zbudowanych przez Juliana Ochockiego, pod osłoną chmur, powstaje ażurowa flota Cesarskiej Marynarki Nieba. A każde słowo i czyn Ochockiego zapisuje Kiyoko, córka samuraja zbuntowanego przeciwko porządkom rozumu i demokracji.

 I to poprzez Kiyoko przeżywamy rewolucje przemysłowe zrodzone z kaligrafii, wojny napisanej na nowo Japonii i historię jej niemożliwej przemiany. Przeżywamy przemijanie języków, obyczajów i cywilizacji.

 

W “Imperium chmur”, wyróżnionym Nagrodą Literacką im. Andrzeja Żuławskiego 2019, zawarł Dukaj mnogość postaci, obrazów i pomysłów, bogactwo historycznych i literackich odniesień. To powieść o relacji języka i pisma do rzeczywistości, o iluzji „ja” człowieka Zachodu, o wędrowaniu znaczeń między umysłami i kulturami, i o sztuce czystego przeżywania.

 

Położysz dwa przeżycia obok siebie – stworzysz sens, który nie istniał w każdym przeżyciu z osobna.

Pomyśl o bezgłośnym wdechu idącym przez duszę dziecka, gdy po raz pierwszy ujrzało ono tęczę, słonia, samolot.”

 Powyższą  notkę  pozwalam  sobie  uzupełnić  zdaniem  ze  strony  Wikipedii  https://pl.wikipedia.org/wiki/Julian_Ochocki    poświęconej  Ochockiemu:

„….Jest typowym pozytywistą, człowiekiem przesiąkniętym zachodnimi ideami, które jednak nie mogą się ziścić w polskich warunkach….”

Moje  lenistwo  spowodowało,  że  z  tekstem  męczyłem  się  niemożebnie,  póki  nie  zajrzałem  do  Wikipedii,  co   Państwu  polecam   zaczynając  od   strony  https://pl.wikipedia.org/wiki/Izanami_i_Izanagi

Szperanie  zajęło  trochę  czasu,  lecz   wydaje  się  to  niezbędne,  by  udać  się  ścieżkami  wyznaczonymi  przez  Dukaja.  A  ponadto,  to  szukanie  przynosi  wiedzę  fascynującą.  Jako  dzieciak  fascynowałem  się  mitologią  grecką,  a  teraz  na  starość   czytam  z   ciekawością  o  mitach  japońskich,  których  raczej  dokładnie  zgłębić  nie  zdążę.

Ostatnie  8%  tekstu  to  posłowie  zatytułowane  O CIĘCIU,  CZYLI   JAK  POWSTAJĄ  ZNACZENIA”  oraz  Słowniczek  i  od  nich  radzę  zacząć,  a  ja  wynotowuję  istotne  początkowe zdanie  tj  wyznanie  twórcze  autora:

„…Spośród wielu niemożliwych lub prawie-niemożliwych wyzwań, jakie przyciągają mnie niczym ogień ćmę, stworzenie haiku prozą jawiło mi się szczególnie szlachetną formą literackiego seppuku....”

Nie   wszystko  u  Dukaja  zrozumiałem,  choć  czasu  i  wysiłku  włożyłem  sporo.  Oczywiście  nie  może  to  mieć  negatywnego  wpływu  na  ocenę,  bo  np.   arcydzieło  Joyce’a  zrozumiałem,  w  najlepszym  przypadku  w  40%.   Nie  to  bym  tych  dwóch  autorów  porównywał,  ale  problem  z  przyswojeniem  podobny.  I  dlatego,  po  głębokim  namyśle  daję  10/10,  a  polecam  tylko  tym,  którzy  lubią  trudne  lektury.  Proszę  zacząć  od  Posłowia!!!

 

Sunday, 6 September 2020

Aleksandra Katarzyna MALUDY - „Gruzowisko”

Patrzę  na  LC,  a  Maludy  ma  już  7  pozycji,  każdą   grubo  powyżej  7/10.    To  ja  tylko  przypomnę,  że  równo  rok  temu  „zauroczyła”  mnie  opowieścią  o  Wiszni, której  dałem  10/10  i  wypisałem  wiele  pochwał.   Poprzednio,  w  recenzji  „Zesłanej  miłości”,  konstatowałem:

„… Oprócz zdolności literackich wykazała się niesamowitą skrupulatnością i pracowitością w uwiarygodnieniu postaci historycznych, jak i przebiegu zdarzeń….”

Teraz  to  szczególnie  trudny  sprawdzian  dla  autorki,  bo  każdy  Polak  ma,  lub  wydaje  mu  się,  że  ma,  pewien  zakres  wiadomości  o  „okupacji”  sowieckiej  w  Polsce,  więc  historia   Lerskiej (wywózka  do  Kazachstanu,  armia  Berlinga)  czy  Zarzecznego (Powstanie  Warszawskie),  jak  i  ich  wspólna  (w  PRL),  poddana  jest   czytelniczej  weryfikacji  i  krytyce  wszystkowiedzących  czytelników.   Trzeba  dużo  odwagi,  by  podjąć  tak    kontrowersyjny  temat.   

Gwoli  dokładności  podaję,  że  na  LC,  po  5  miesiącach  od  wydania,  książka  ma  7.15 (61 ocen i 27 opinii),   a  więc,  jak  na  mój  gust,  za  mało,  lecz  liczę  na  to,  że  moja  recenzja  zwiększy  znacząco  ilość  czytelników,  jak  i  wpłynie  na  ilość  gwiazdek.  (Ilość  fanów  autorki  wzrosła w ciągu  roku  z  20  do  37)

Od  pierwszej strony  czyta  się  „lekko,  łatwo  i  przyjemnie”,  a  po  10%  tekstu   trafiam  na  stwierdzenie  znane  mnie,  jak  i  autorce,  a  dzięki  temu  i  jej  bohaterowi  Zarzecznemu,  lecz  nie  znane  ogółowi  społeczeństwa  bądź  udającemu  nieświadomość,  co  szczególnie  ujawnia  się  w  oskarżeniach  o  kolaboracje  z  kacapami:
„….
rząd londyński wyraźnie nakazał, by zaprzestać bojkotu, sabotażu i zajmować wszelkie możliwe stanowiska, wszędzie wprowadzać swoich ludzi. To pewnie mogę…”

Niezwykle  istotne  jest  to  umyślnie  niedokończone  zdanie:  „To  pewnie  mogę…”  uruchamiające  wojnę  polsko-polską  we  wzajemnym  opluwaniu  się,  a  poniekąd  rozstrzygniętą  przez  kryterium  Bartoszewsliego:  „Przyzwoitość”.

Boleśnie  rzetelna  Maludy  nie  mogła  nie  skomentować  kąśliwie  końca  wojny:

„…Rosjanie  wkroczyli do Berlina, w pierwszych szeregach szło Wojsko Polskie, a w Warszawie nikt na to nie zwracał uwagi. Nikt z tej okazji nie pił wódki, a w powietrze nie leciały wystrzeliwane na wiwat serie z pepesz. Ot, życie…”  

Bo  panuje  do  dzisiaj  niesprawiedliwość,  że   tacy  sami   nieszczęśnicy  z  sowieckich  przesiedleń  bądź  łagrów     diametralnie  różnie  oceniani  zależnie  od  tego  czy  zdążyli  załapać  się  do  Andersa  czy  przyszli  z  Berlingiem.   To  „Ot,  życie…”   prowokuje  mnie  do  wspomnienia,  że  równo  rok  później  Wlk. Brytania  zakazała  Polakom  uczestnictwa  w  defiladzie  z  okazji  pierwszej  rocznicy  zakończenia  wojny.  Ot, życie…

Po  30% tekstu  wyjaśnienie  tytułu:

„…gdy  okazało się, że to będą Rosjanie, roiliśmy, że sami się wyzwolimy i przyjmiemy ich jako gospodarze wolnego kraju. I tylko kupa nieszczęść z tego wynikła. To miasto jest gruzowiskiem, my jesteśmy gruzowiskiem, bo nie potrafimy żyć, tylko wspominamy i wspominamy….”

Stara  maruda  ze  mnie,  więc   wyrażę  swoje  odmienne  zdanie  na  temat  referendum  „3x TAK”,  które   reżim  ładnie  rymował:  „..Niemcom  na  wspak”,  a  Maludy  przytacza  jego  pytania  i  wyraża  konkluzję:

„…Wszem wobec ogłoszono, że trzy razy „tak” powiedziało prawie siedemdziesiąt procent społeczeństwa, ale wszyscy wiedzieli, że to kłamstwo….”

Autorka  i  Paczkowski  z  IPN.  A  ja,  trzyletni  brzdąc  w  1946,  słyszałem  w  domu,  że  władza  była  przygotowana  do  fałszerstwa,  lecz  fachowa  propaganda  oraz  zmyślne  pytania  spowodowały,  że  duża  część  społeczeństwa,  w  dobrej  wierze  odpowiedziała  „tak”   i   fałszerstwo  nie  było  potrzebne.   Oczywiście,  jest  to  przeciw  ogólnie   panującemu  zdaniu,  lecz  proszę  Państwa  o  przeczytanie  pytań  i  podanie  powodów  głosowania  na  „nie”  z  przyczyn   merytorycznych,  a  nie  politycznych.  Nie  wierzę,  że  w  ubeckim  państwie  większość  społeczeństwa  chciała  manifestować   swoje  antyreżimowe  nastawienie.  Pamiętam  raczej  ogólnospołeczny  strach  i  konformizm.    Ale  to  drobiazg,  bo  z  autorką  zgadzam  się  we  wszystkich  trudnych  interpretacjach  faktów  i  nastrojów.  

Szczególnie   cennie   autorka  opisuje  kontakty  z  bezpieką  bez  wiedzy  partnera,  co  mnie  przypomina  tragedię  Jasienicy,  a  z  drugiej  strony  rywalizację w  donosach  Lejzorka  i  Pukie  u  Erenburga.   Natomiast  autorka  zaskoczyła  mnie  stwierdzeniem,  zapewne  udokumentowanym, które  wkłada  w usta  Ewy:

„…I wstyd też, że sam Wyszyński powiedział, iż lepiej by było, gdyby Żydzi wynieśli się z Polski!”

Zrobiła  się  druga  w  nocy,  a  ja  czytam  ostatni  rozdział,  w  którym  autorka  wyręczyła  mnie  pisząc:

„…Uzmysłowiła mu, że z tej wojny nikt nie wyszedł bez skazy. W każdym razie niewielu. W czasach, które teraz nadeszły, też trudno było zachować się zgodnie z prostymi zasadami przyzwoitości. Trzeba było się godzić na mniejsze lub większe świństwa, kiedy chciało się po prostu żyć….”

Może   bym  lepiej  napisał  po  przemyśleniu,  lecz  nerwus  z  natury  jestem  i  chcę  swoim  zachwytem   natychmiast  się  z  Państwem  podzielić,  a  jako  stary  zgred,  a  więc  znawca  tematu,  nie  mogę  dać   innej  oceny  niż  10/10 

Thursday, 3 September 2020

Jaroslav Rudiš - „GRANDHOTEL. POWIEŚĆ NAD CHMURAMI” J

 Jaroslav  Rudiš  (ur.1972) -  wszechstronny  twórca  w   dwóch  językach (czeski, niemiecki)  za  „Grandhotel”  dostał  nagrodę  Magnesia  Litera w  2007 roku.  Ja  go  chyba  nie  znałem,  bo  mimo  sklerozy  bym  go  pamiętał,  skoro  pieję  z  zachwytu  od  pierwszych  stron  omawianej  pozycji:

„..przeszłość nie jest niczym innym, tylko strachem. Ja go pokonałem. Odciąłem się od strachu i przeszłości. …”  

Żebym  tak  mógł  w  realu…    Prawda  życiowa:

„….Chciałem powiedzieć, że dobrze  jest  móc czasami kogoś kopnąć, kiedy czujecie, że ktoś ma gorzej od was. To  coś  jak  sport. Można  odreagować…”

Najważniejszy  jest  hepilajf:

„…Hepilajf jest do wszystkiego. Na jakikolwiek domowy problem..   .. A Patka myśli, że przez hepilajf prowadzi droga do Ameryki, gdzie już był, ale dostał anginy i musiał wrócić do domu, bo leczenie w Ameryce jest strasznie drogie, tak samo jak dziewczyny….”

Czyli  hepilajf  nie  pomógł….  A  przecież:

„.…Hepilajf. Dobry do naczyń, dywanów, do marynowania ogórków, do czyszczenia butów, na ból gardła i wybielanie zębów. Cała Ameryka dzisiaj wybiela. Kto nie ma białych zębów, ten nie istnieje…”

Bohaterem  tej  prześmiewczej  historii  jest  głupek,  idiota,  niedorozwój  Fleischman,  to  odważny  wybór,  a  może  wymyślny  sposób  do  ukazania  naszej  głupoty,  bezsensowności  całego  świata,  a  pozorny  glupek  jest  sprytnym  środkiem  do  przedstawienia  swojego  krytycznego  spojrzenia  na  otaczającą  nas  rzeczywistość.  Absurd,  ironia  dominują..     …jak  u  Hrabala  i  jego  następców.

 Jeszcze  przewrotna  refleksja  na  temat  samotności:

„…samotność to stan, w którym można zacząć w sobie sprzątać, i że każdy powinien od czasu do czasu pobyć sam, ale chyba lepiej jest oglądać telewizję…”

Bo  w  ogóle  bezpieczniej  nie  działać,  nie  przekraczać  szeroko  pojętych  granic,  a  szczególnie  unosić  się  ponad  chmury,  co  osłabia  kontakt  z  realem. 

No  i  jeszcze  polski  motyw,  a  nad  precyzją  tego  zdania  proszę  się  zastanowić (eliksir  szczęścia  Hepilajf  nie  dość,  że  wykupiony  przez  Polaków,  to  przez  polskich  związkowców!!!):

„….„Pod Osą”. Kiedyś Patka przesiedział tu trzy dni – oblewał największy sukces swojego życia, ponieważ udało mu się sprzedać zielone buteleczki z hepilajfem dwóm autokarom pełnym polskich związkowców….”

Świetna  ciepła  książka,  z  chęcią  przeczytam  inne  pozycje  tego  autora.  8/10.  Jeszcze  jedno:  na  końcu  tekstu  jest  słowniczek  zatytułowany  „KRÓTKI PRZEWODNIK PO CZESKICH I CZECHOSŁOWACKICH REALIACH”,  z  którego  radzę  korzystać  w  trakcie  lektury

Sunday, 23 August 2020

Tomasz PIĄTEK, Marcin CELIŃSKI - „Duda i jego tajemnice”

Tomasza  Piątka  znam  z  „Macierewicz i  jego  tajemnice”,   natomiast  Celiński m.in.  (Wikipedia):

„….W 2017 założył specjalizujące się w literaturze faktu Wydawnictwo Arbitror, którego jest prezesem.    Od 2019 prowadzi cotygodniową audycję w internetowym Halo.Radio. Od 2020 jest także dziennikarzem RadioSpacji…”

Na  LC  zaledwie  czytelników: 85 | opinie: 7 | ocena: 6.9 (30 głosów)”,  wskutek  ocen  rozbieżnych  od  1 do 10.   Jest  to  następna  książka  pisana  dla  celów  wojny  polsko-polskiej,  o  czym  dowiadujemy  się  już  na  pierwszych  stronach, np.:

„….W latach 2015–2020 partia rządząca systematycznie, krok po kroku, oddala nasz kraj od Unii Europejskiej. Po co to robi? Po to, aby zwiększyć swą władzę. By ten cel osiągnąć, obóz władzy gotów jest na wiele. Między innymi na wyrwanie Polski ze wspólnoty Zachodu.  To w sposób oczywisty naraża nasz kraj na cywilizacyjne, geopolityczne, a nawet militarne zagrożenia….”

Czyta  się  świetnie,  jak  inne  publikacje  plugawe  służące  walce  politycznej,  a  niektóre  sformułowania  są  trafne  i  zabawne  np.:

„….A zażywne, uśmiechnięte oblicze Dudy idealnie się nadaje na popularną ludową ikonę dobrobytu.,,”

Nie  ma  sensu  szczegółowe  omawianie  treści,  gdy  dostępny  jest  wywiad  Katarzyny  Kasi  z  autorami  na  https://www.youtube.com/watch?v=axNZ0mibII0,  który  jest  dowodem  wolności  słowa  w  pislandzie,   bo  kalumnie  jakie  tam  padają  pod  adresem  urzędującego  Prezydenta  przekraczają   przyjęte  normy  w  większości  miejsc  na  świecie.

Uważam,  że  z  Dudy  można  się  śmiać,  lecz  z  Prezydenta  RP  już  z  pewnym  ograniczeniem,  tym  bardziej,  że  wszyscy  i  tak  wiedzą,  kto  Polską  rządzi,   więc  mimo  to,  że  książka  podnieca  i  czyta  się    z  rumieńcami,  pozostaję  konsekwentnym  patriotą   i   pozycji  wpisującej  się  w  wojnę  polsko-polską   i   rozśmieszającej  Putina  domniemanymi  konszachtami  z  Rosją  stawiam  PAŁĘ 1/10 

Friday, 21 August 2020

Grzegorz RZECZKOWSKI - „Tajemnica posmoleńska” Kto rozbił Polskę

Grzegorz  Rzeczkowski  -  (Wikipedia) „…Ukończył socjologię i europeistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pracował jako dziennikarz w „Gazecie Wyborczej” i Przekroju, zastępca szefa działu kraj w Dzienniku. Autor serii artykułów na temat rosyjskich śladów w aferze podsłuchowej opublikowanych na łamach „Polityki” w latach 2018–2019. Autor książek opisujących wydarzenia z polskiej współczesnej polityki…”

Na  LC  7.28 (29 ocen i 7 opinii)   i  dobrze,  że  tak  mało,  bo  znowu  mamy  do  czynienia  z  wojną  polsko-polską  i  rzucaniem  kalumni  na  przeciwnika. Z  notki  wydawniczej:   (Książka)

„…Jako pierwsza opisuje, kto stał za kulisami smoleńskiej histerii rozpętanej po tragicznych wydarzeniach z 10 kwietnia 2010 r. Pokazuje, kim byli ludzie i środowiska, które nakręcały teorie spiskowe związane z przyczynami katastrofy smoleńskiej oraz emocje związane z tzw. obroną krzyża na Krakowskim Przedmieściu czy rozbudzające kult „poległych”. ……”

Pokazuje   przede  wszystkim  głupotę   łatwowiernych,  rusofobicznych  Polaków.  Znalazłem  ciekawy  artykuł,  w  którym  Andrzej   Gorzny  pisze:

https://konserwatyzm.pl/gorzny-dwa-zrodla-polskiej-rusofobii/

„….To co obserwujemy jest czystą, niczym niezmąconą antyrosyjskością. Jest skoncentrowaną nienawiścią, podszytą pogardą i poczuciem wyższości w stosunku do Rosji i Rosjan, zwanych na co dzień ruskami, sowietami, kacapami…..       …..W propagandzie ostatnich kilkunastu lat,  zakłamywanie faktów historycznych i prawdziwych relacji pomiędzy naszymi Państwami, jest już czystą histerią, przeradzającą się w antyrosyjską religię, kult nienawiści, próbę utożsamiania polskości z koniecznością wrogości wobec Rosji….”

Polecam  cały  artykuł  Gorznego,  a   książka?  Zacytuję  siebie  z  recenzji  poprzedniej  książki  Rzeczkowskiego:

„….Mimo, że jestem zagorzałym przeciwnikiem PiS, mam świadomość subiektywności publikacji w czasie bezwzględnej walki politycznej, a w tym rechotu Putina et consortes z wzajemnego oskarżania się obozów PiS i PO, o kolaborację z nim ….       …. W ocenie muszę być konsekwentny, skoro Piątkowi za Macierewicza dałem PAŁĘ, to i Rzeczkowskiemu za Falentę - także. (To i tak dobrze, bo do  oceny  Cenckiewiczów,  Ziemkiewiczów  i  innych, w ogóle się nie zniżam)…”

To  następna  pozycja    publikowana w  ramach  retoryki  wojny  polsko-polskiej,   a  ja  jako  pacyfista  konsekwentnie   stawiam  „pały”.   Zaskakuje  mnie  małe  zainteresowanie  książką,  którą   czyta  się  dobrze,  bez  względu   na  jej  subiektywizm.   Polecam  i  1/10  

Saturday, 4 July 2020

Mirosław TRYCZYK - „Drzazga. Kłamstwo silniejsze niż śmierć”


Mirosław Tryczyk (ur. 1977) – doktor nauk humanistycznych, badacz Zagłady, filozof. Autor książki "Miasta śmierci";  moja  ocena 10/10,  fragment  recenzji:
Aby nie było nieporozumień, proszę potulne ofiary indoktrynacji IPN-u, zwolenników nowej polityki historycznej i przeciwników, opluwaczy prof. Jana T. Grossa, jak i Anny Bikont, o odłożenie mojej recenzji, bo nie jest dla nich przeznaczona, podobnie jak recenzowana książka.
Wolność jest i kto chce się kisić w swoim polskim antysemickim smrodku, niech się kisi, a cały świat będzie słuchał Grossa, a teraz i Tryczyka, tym bardziej, ze udziela mu wsparcia sam Zygmunt Bauman…..”
Wyselekcjonowanym zainteresowanym polecam wywiad z autorem na:
http://wiadomosci.dziennik.pl/historia/ksiazki/artykuly/502071,miroslaw-tryczyk-miasta-smierci-sasiedzkie-pogromy-zydow-w-latach-1941-1942.html.....”
Powyższe  pozostaje  aktualne,  a  ja  polecam  wywiad  z  autorem  w  Onet:
Z  niego  cytaty:
·         Mirosław Tryczyk, autor książki "Drzazga. Kłamstwa silniejsze niż śmierć", odkrył, że jego dziadek był uwikłany w zbrodnię na Żydach
·         Tryczyk przez 10 lat jeździł na Podlasie do miasteczek, w których latem 1941 roku zdarzyły się pogromy; rozmawiał z ludźmi sobie podobnymi, którzy zmagają się z grzechami przodków
·         "Zdałem sobie sprawę, że tam w ogóle się nie chce pamiętać o zbrodniach. Skala wyparcia jest przeogromna"
·         "Na czele pogromów stały miejscowe elity: dyrektor poczty, szkoły, burmistrz. W świetle dnia cała społeczność, ze swoimi przywódcami duchowymi, czyli z kapłanami, którzy są zaangażowani przed wojną w Ruch Narodowy, wzięła udział w mordzie"
·         "Nasi przodkowie byli jak wszyscy przodkowie świata: nie byli cudownymi ludźmi, tylko byli ludźmi, którzy są zdolni do zbrodni od czasu Kaina i Abla"
·         "Potrzebna jest dobra edukacja, praca duszpasterska lokalnych księży, organizacji pozarządowych, psychologów społecznych, którzy pomogą tym ludziom przyjąć fakty historyczne"

Jeszcze  wstrząsające  zakończenie  wywiadu:
„…Cały czas kochając dziadka, mówię mu: byłeś strasznym draniem w tym, co zrobiłeś — wydałeś Żydówkę, która się u Ciebie ukrywała, i tym samym skazałeś ją na śmierć — i ja idę inną drogą. Ale mam nadzieję, że on w ostatnim momencie swojego życia chciałby zrobić to, co ja teraz robię w jego imieniu. Czyli powiedzieć prawdę i wyrazić żal. Mówię przepraszam, ale nie za siebie — za niego.”
Cóż  ja  mogę  dodać?   To  boli..  Mam  77 lat  i  walczę  ze  swoim  antysemityzmem  co  najmniej  od  50 lat (bolesny  marzec  1968).    Niestety,  sukcesu  nie  odniosłem,  choć  waga  problemu  jest  przeogromna.  Polecam;  czytelnikom  dojrzałym.  10/10