Friday, 19 April 2019

Aleksander KACZOROWSKI - „Ota Pavel. Pod powierzchnią”


Dwóch  podziwianych.  Kaczorowski (ur.1969)  za  biografię  „Havel.  Zemsta  bezsilnych”  i  zbiór  „Balladę  o  kapciach”,  a  Pavel (1930 -73) za  „Śmierć  pięknych  saren…”;   tytułu  umyślnie  nie  kończę, bo  druga  w  polskim  wydaniu  opowieść  o  wędkarzach  dla  mnie  niestrawna,  bo  jak  jedni  na  starość  zostają  jaroszami,  weganami  czy  wegetarianami,  to  ja  swoja  empatię  do  zwierząt  wyrażam  w  braku  tolerancji  dla  myśliwych  i  wędkarzy.  (Więcej  nic  ich  nie  czytałem,  ale  na  pewno   wyśmienite)
Profesjonalizm  Kaczorowskiego, jak  i  cyklofrenia  Pavla    dobrze  znane  i  opisane,  więc  ograniczam  się  do   polecenia  tej  lektury,  bo  przeczytać    naprawdę  warto.  Świadczy  o  tym  fragment  „Wstępu”:
„….Gdyby sporządzić ranking najpiękniejszych czeskich książek, na czele z pewnością znalazłaby się Śmierć pięknych saren (1971). Wciąż ukazują się wznowienia tego niewielkiego tomu opowiadań. Znany dziennikarz sportowy i reporter opisał w nim swoje najszczęśliwsze chwile, spędzone w dzieciństwie z ojcem i „mamusią, która miała za męża jego tatusia”, oraz dwoma starszymi braćmi, w domku przewoźnika nad rzeką Berounką. Tak mówi o niej Mariusz Szczygieł: „To książka, którą od lat kupuję w ilościach hurtowych i rozdaję znajomym. Bo to najbardziej antydepresyjna książka świata…”. Pamiętajmy jednak, że jest to zarazem opowieść o zagładzie czeskich Żydów, o dramatycznym losie Oty Pavla i jego bliskich. O jego nieuleczalnej chorobie, która dotknęła całą rodzinę…”
Wynotowałem  ciekawostkę  (s. 296 e-book):
„….Ota i Arnošt uwielbiali ciepłe, mądre poczucie humoru „Aszkego”. Poza tym obydwu młodym ludziom imponowały jego koligacje rodzinne – wiedzieli, że jego żona Leonia jest córką słynnego pisarza Heinricha Manna. Żadnemu z nich nie przyszło do głowy, że ciekawe związki rodzinne ze światem wielkiej literatury ma także Ota. Pisarz nigdy nie dowiedział się, że jego stryjeczna ciotka Amalia (prawnuczka Łazarza Poppera ze wsi Hřešihlavy nad Berounką, czyli prapradziadka Oty Pavla) była pierwowzorem postaci Molly Bloom, bohaterki Ulissesa Joyce’a….”
I  bardzo  ciekawą  uwagę (s. 381,4):
„…Ota zdał sobie sprawę z istnienia wielkiej, środkowoeuropejskiej tradycji literatury żydowskiej, której symbolami są tacy twórcy, jak Franz Kafka, Karl Kraus, Egon Erwin Kisch, Max Brod czy Johannes Urzidil, a dziś także Ludvík Aškenazy i Arnošt Lustig. Jedni pisali po czesku, inni po niemiecku, niektórzy pisali w obydwu tych językach. Wszyscy urodzili się w Czechach i byli Żydami. Ota uświadomił sobie, że jest jednym z nich. Odnalazł swój „żydowski krąg”…”
 A  tak  w  ogóle,  to  Kaczorowski  na  tle  biografii  Pavla,  przedstawił   rewelacyjnie  historię  Żydów  w  Czechosłowacji  XX wieku,  jakże  różną  od   tej  w  Polsce….
Nie  będę  więcej  marudził,  tylko  powiem,  że  nie  potrafiłem  oderwać  się  od  tej  fascynującej  lektury  i  czytałem  do  białego  rana,  czego  i  Państwu  życzę.  10/10



Wednesday, 17 April 2019

Bruno JASIEŃSKI - „Palę Paryż”


Pożar  Katedry  Notre  Dame  przywołał  wspomnienia  dwóch  książek  Hugo „Dzwonnika..”  i  Jasieńskiego  „Palę  Paryż”,  obie  czytane  60 lat  temu.  I  tu  wypada  podkreślić,  że  ŻADNA  książka  polskiego  pisarza   nie  wywołała  tylu  emocji  w  całej  Europie,  co  ta.  A  więc  to  pierwszy  powód  do  zainteresowania  się  nią.  Drugi  -  to  wspaniały  język,  o  którym  czytam  na:  http://windmill-riversideblues.blogspot.com/2015/10/bruno-jasienski-pale-paryz.html
„….Będąc miłośnikiem sztuki awangardowej, na początku nie mogę nie zwrócić uwagi na język i styl książki. Jasieński, będąc futurystycznym poetą, stosuje język w dużej mierze poetycki, pełen metafor, zaskakujących porównań (na przykład paryski ruch uliczny przyrównuje do wyścigu psów, nazwy marek zastępują rasy pędzących brytanów). Jeżeli miałbym prozę Jasieńskiego porównać, to od razu ciśnie się nazwisko Brunona Schulza, przy czym język "Palę Paryż" nie jest aż tak intensywny i w tak dużej mierze kreacjonistyczny, pozwala czytelnikowi na częstsze wytchnienie od karkołomnych zabaw słowami…”
Dzieło  to  jest  dostępne  na:   https://pl.wikisource.org/wiki/Pal%C4%99_Pary%C5%BC
Zacznijmy  od  autora  (Wikipedia):
„…Bruno Jasieński, właściwie Wiktor Zysman (ur. 17 lipca 1901 w Klimontowie, zm. 17 września 1938 w miejscu straceń Kommunarkapod Moskwą) – polski poetaprozaik i dramaturg, zaliczany do grona poetów wyklętych, współtwórca polskiego futuryzmu, autor manifestów futurystycznych, przedstawiciel polskiej awangardy  międzywojennej, działacz komunistyczny….  … Tworzył w języku polskim, rosyjskim i francuskim. Autor tomików wierszy But w butonierce i Ziemia na lewo, dramatu Bal manekinów, poematu Słowo o Jakubie Szeli, powieści Palę Paryż. Wraz z Anatolem Sternem jest autorem manifestu futuryzmu polskiego Nuż w bżuhu. Jednodńuwka futurystuw      ….. Okoliczności jego śmierci były nieznane do 1992 roku. 31 lipca 1937 roku, w okresie wielkiej czystki, został aresztowany przez NKWD. Powszechnie sądzono, że został skazany na 15 lat pobytu w łagrze, zesłany na Syberię i zmarł w Gułagu. Tę legendę utrwalała relacja Aleksandra Wata oraz utwór Jacka Kaczmarskiego.   W rzeczywistości 17 września 1938 Jasieński został skazany na karę śmierci przez Kolegium Wojskowe Sądu Najwyższego ZSRR, tego samego dnia rozstrzelany i pochowany w bezimiennej mogile w miejscu straceń Kommunarka pod Moskwą. Zrehabilitowany 24 grudnia 1955 roku postanowieniem Kolegium Wojskowego SN ZSRR…”
Solidne  opracowanie  utworu  na: https://pl.wikipedia.org/wiki/Pal%C4%99_Pary%C5%BC
Stamtąd:
Palę Paryż – powieść Brunona Jasieńskiego, sytuująca się w obrębie nurtu fantastyki historiozoficznej dwudziestolecia międzywojennego, opublikowana w 1928 roku w odcinkach na łamach francuskiej gazety „L’Humanité”..      .. Powieść wywołała ogromny skandal, odbywały się demonstracje paryżan przed redakcją gazety[4], żądano przede wszystkim wydalenia Jasieńskiego z Francji   …  Skandal pomógł w międzynarodowym sukcesie…   …. Palę Paryż zawiera wszystkie cechy apokaliptycznej wizji: nie tylko drobiazgowy opis samej katastrofy, ale i charakterystyczne cechy formalne katastroficznego nurtu. Symbolizująca ją rewolucja została w utworze ukazana pod postacią dżumy zesłanej na Paryż – symbol mieszczańskiej kultury – przez mszczącego się za swoje miłosne niepowodzenia robotnika. Śmierć milionów ludzi ukazana jest nie jako zło konieczne, ale jako wyrok sprawiedliwości.  Powieść Jasieńskiego to rezultat fascynacji poglądami komunistycznymi, choć w wielu miejscach odbiega ona od marksistowskiej ideologii, co było powodem ostrej krytyki wielu komunistów – katastrofa Paryża dokonuje się bowiem przypadkiem, w wyniku całkowicie prywatnego miłosnego rozczarowania bohatera, a nie wskutek nabrzmiałych konfliktów klasowych. Jednak łatwość, z jaką dokonuje się rozprzestrzenienie paryskiej rewolucji wskazuje, że zmiana ta była oczekiwana i pożądana przez proletariat całej Francji. Zgliszcza starej cywilizacji stają się placem budowy, na którym błyskawicznie tworzy się utopijne państwo komunistyczne, a architektoniczne ślady dawnej stolicy kultury (np. Łuk Triumfalny) są potraktowane jak łupy wojenne nowego robotniczego społeczeństwa i przeobrażone na jego potrzeby (pokryte zbożem Pola Elizejskie)…”
Jeszcze  ciekawa  opinia,  którą  znalazłem  na:
" 'Palę Paryż' to rozróba i gniew... Czytając tę książkę czułem to samo, co przy lekturze 'Inwazji jaszczurów' Karela Čapka: coś jakby - dlaczego nikt nie kazał mi tego czytać parę dziesiątek lat temu? No właśnie, czemu nie jest to jedna z tych słynnych europejskich książek, o których każdy słyszał? Tym razem mamy wymówkę: w końcu na angielskie tłumaczenie tej książki przyszło nam czekać 80 lat. Ale tego czasu w lekturze nie czuć: 'Palę Paryż' jest świeże i pełne wigoru." (John Self, Asylum - theasylum.wordpress.com)
A   w  Polsce  wydane,  a  niedocenione,  bo  na  LC zaledwie  7,3 (97 ocen i  11 opinii).  Gorąco  polecam,  również  miłośnikom  fantastyki   10/10.   „Inwazję  jaszczurów”  Čapka  też



Tuesday, 16 April 2019

Iris MURDOCH - „Sen Brunona”


Iris  Murdoch (1919 – 99) -  anglo-irlandzka   pisarka  i  filozof,  autorka  około  30  powieści  i  dramatów  oraz  wielu  prac  filozoficznych.  Ta  książka,  wydana  w 1969  roku,  była  12  w  jej  dorobku,  a  na  LC  ma  skromny  wynik  6,43 (56 ocen  i  1 opinia).  Dziwi  mnie  nie  tylko  ten  wynik,  lecz  również  fakt,  że  ja  dotychczas  nic  tej  autorki  nie  czytałem.
Zły  omen, bo  pół  strony  mnie  się  wykasowało,  więc  teraz  w  skrócie,  co  zapamiętałem,  z  tego  co  napisałem.  Jest  to studium  egzystencjalne,  w  którym  ponad  80-letni  bohater  dokonuje  rozrachunku  ze  swoją  przeszłością.   I  tu  zaskoczenie,  bo  autorka  miała  w  momencie  wydania  zaledwie  50  lat,  a  w  myśl  słów  Miłosza z  jego  „Traktatu  Teologicznego” -  „Takiego  traktatu  młody  człowiek  nie  napisze”.   A  jednak  napisała,  bo  to…  (Wikipedia):
„..Platonistka i egzystencjalistka; była jednym z niewielu w Wielkiej Brytanii filozofów nieanalitycznych…  …Jej zainteresowania filozoficzne, bliskie temu czym zajmowała się na polu literatury, koncentrowały się wokół religii i moralności, które stanowiły dla niej rodzaj platońskiego przedmurza przed światem, pozbawionym sensu i nie dającym się scalić w jedno….”
Już  zdanie  z  pierwszej  strony  spowodowało  moją  sympatię,  ze  względu  na  moje  podobne  starcze  odczucia:
„…Naprzemienny rytuał zasypiania i budzenia się był czymś tak męczącym, tak przerażającym, że sama świadomość tego faktu zaczynała mu już ciążyć…”
Rozważań  egzystencjalnych  jest  bez  liku,  a  ja  wynotowuję  świadczące  o  egocentryzmie (s.20,9 ebook):
„..Jakże selektywna jest wina..    …Pamiętamy i żałujemy za te grzechy, które najbardziej wiążą się z naszym życiem. Ludzie, których niechcący zraniliśmy, wkrótce znikają w mroku niepamięci. Jednak ich rany mogą być równie głębokie. Żałować potrafimy tylko tego, do czego przypisało nas życie...”
Ale  Murdoch  mnie  zaskakuje:  najważniejszą  postacią  staje  się  służący  Nigel,  który  przypomina  mnie  tajemniczego  Barcisia  przelotnie  pojawiającego  się  w  każdym  filmie  „Dekalogu”  Kieślowskiego.  Czytam  o  nim (s.98,5):
„..Nigel porusza się bezgłośnie, skrzyżowania z alejkami pokonując jednym susem. Nagie stopy nie dotykają ziemi – oto kroczy podglądacz życia wewnętrznego…    ..Nigel, bóg, niewolnik, stoi wyprostowany; męczennik cierpiący za grzechy chorego miasta…”
„..podglądacz  życia  wewnętrznego”,  „..bóg..”,  „..męczennik  cierpiący  za  grzechy  chorego  miasta..”,   który  mówi  (s.108,8):
„– Że Bóg jest śmiercią. To jest to. Bóg jest śmiercią….”
Te   i  następne  dywagacje  filozoficzne  skłaniają  mnie  do  przypomnienia  zdania  wielkiego  Carla  Gustava  Junga  (1875 -1961):
BÓG to psychologiczna prawda, której subiektywnie doznaje każdy człowiek”. 
I  dlatego  nie  podejmę  dyskusji  z  autorką,  lecz  wysoko  cenię  jej  stwierdzenia  pobudzające  do  myślenia  i  gorąco  polecam  to  niedocenione  dzieło.   7/10
PS   Tempo  akcji  nadaje  wielowątkowy  romans,  który  w  ebooku  kończy  się  nagle  na  stronie  332,  a  dalsze  200  jest  puste.   Wydanie  papierowe  ma  318  stron,  a  więc  wszystko  niby  gra.  Niestety,  mnie  to  nie  satysfakcjonuje,  bo  autorce  wyraźnie  zabrakło  pomysłu  na  konsekwentne  zakończenie  symbolicznego  wątku   boga - Nigela.  Dlatego  obniżyłem  ocenę  z  8  do  7/10   



Saturday, 13 April 2019

Leo LIPSKI - „Powrót”



„WOLNE LEKTURY” REWELACYJNIE WYWIĄZUJĄ SIĘ Z EDUKACYJNEJ MISJI. DZIĘKUJĘ!
Recenzowałem Lipskiego  3  książki  i  dałem  10/10 („Niespokojni”)  i  dwa  razy  8/10.  Pisałem  tam:
„Leo Lipski, właśc. Lipschütz (1917 - 1997) – polski pisarz emigracyjny, narodowości żydowskiej. Wydostał się z ZSRR razem z armią Andersa, po wojnie osiadł w Izraelu. Został wyróżniony nagrodą „Kultury” paryskiej w 1955, a także Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski w 1996.
Twórczość Lipskiego ma przede wszystkim charakter autobiograficzny, uwzględnia m.in. wątki łagru i niepełnosprawności (pisarz cierpiał na prawostronny paraliż). …”
„Powrót”  pod  podanym  adresem  liczy  11  stron,  a  na  LC  272,  bo  to  zbiór  wszystkich  utworów  przeze  mnie  recenzowanych,  a  wydanych  przez  Wolne  Lektury”  pod  tytułami:  „Niespokojni”,  „Piotruś”  oraz  zbiór  opowiadań  „Dzień  i  noc”.
To  co  mnie  pozostaje,   jak  chcę  Państwa  zachęcić  do  czytania  Lipskiego?  Skompilować  tamte  recenzje.   Przepraszam  jeśli  kolejność  opowiadań  się  różni
„Niespokojni”
„……"Niespokojni" byli jego debiutem powieściowym w 1952 roku.
Fundacja Nowoczesna Polska (twórca "Wolnych Lektur") na:
https://nowoczesnapolska.org.pl/2018/03/14/niespokojni-leo-lipskiego-na-wolnych-lekturach/
podaje:
"....Powieść mająca charakter częściowo autobiograficzny, wyrosła z zainteresowania autora psychoanalizą okresu dorastania i dojrzewania. Lipski zaczął ją pisać przed wojną, jako młody człowiek wychowujący się i studiujący w Krakowie. Po wojnie, w której utracił całą rodzinę, mieszkając już w odległym Izraelu, zrekonstruował utwór, tworząc z niego jednocześnie przetworzony w literaturę obraz utraconych młodzieńczych przyjaźni i miłości. Wrażliwi, uzdolnieni nastolatkowie, osamotnieni w rodzinie i niecierpliwie pragnący przekroczyć granice niedojrzałości, wejść w dorosłe życie, chłoną książki, dyskutują, upajają się muzyką. Przeżywają szaloną miłość i zgłębiają własną biologiczność, co prowadzi ich do pierwszych doświadczeń erotycznych.
Niespokojni to powieść napisana niełatwym dla odbiorcy stylem, krótkimi, luźno połączonymi zdaniami, z pourywanymi dialogami, to proza poetycka, a jednocześnie zmysłowa, nieunikająca naturalizmu i drastyczności, z poszarpaną narracją, przeskakującą z wątku na wątek. Skonstruowana zgodnie z tym, co stwierdza autor w powieści: prawdy, a szczególnie prawdy trudnej, bolesnej nie da się opowiedzieć w sposób uładzony i efektowny...."

Dzięki Fundacji nadarza się okazja by poznać niewątpliwie ciekawego pisarza i jego twórczość. Ponieważ nigdy o nim nie słyszałem a książka zachwyciła mnie od pierwszych stron, to ucieszyła mnie praca doktorska Marty Cuber poświęcona jego twórczości pt "Proza Leo Lipskiego. Poetyka i egzystencja", znaleziona na: https://sbc.org.pl/Content/7850/doktorat2671.pdf

Cytuję ciekawy fragment ze s.37 -38:
".....O tym, że debiut Lipskiego rzeczywiście ma charakter autobiograficzny, dobrze powiadamia najpełniejsze prasowe ujęcie problemu pióra Hanny Gosk. Autorka podaje, że prototypem Ewy była przedwojenna narzeczona Lipskiego, krakowska studentka Ida Elbinger, „odznaczająca się wybitną urodą”. Po wybuchu wojny wyjechała z pisarzem do Lwowa, ale wróciła do Krakowa i tam zginęła. Poza tym mowa o znaczeniu układu rozdziałów, które dla innych stanowiły bezładną rozsypankę, o ich biblijnych kontekstach. Duże znaczenie dla Gosk odgrywa rozdział 'Święty Paweł', jej zdaniem będący prologiem całości, w którym zawiązują się dwa ważne dla tej twórczości wątki: autobiograficzny właśnie i metaliteracki. Niespokojni w tym ujęciu to opowieść o „dzieciństwie i okresie dojrzewania wrażliwego chłopca, który przeżywa inicjację erotyczną oraz pisarską”. Ostatecznie, „debiutancka powieść opowiada historię erotyczno-pisarskich inicjacji Emila/Lea, a jej rozdział o cechach prologu, Święty Paweł mówi o zmartwychwstaniu bohatera, który po traumatycznych doświadczeniach wojennych symbolicznie rodzi się powtórnie do roii pisarza”. Ujęcie Gosk jest jak dotąd najpełniejsze. Znacznie bliższe mi jest ujęcie pióra Marka Zaleskiego. Pod tytułem Niepokoje wychowanka Emila - wywołującym określony kontekst powieści w postaci 'Niepokojów wychowanku Tórelssa' Roberta Musila - Zaleski wskazuje na ważne przesunięcia w obrębie wydania tej prozy, domniemując, że nie tylko nieśpieszność jej autora, ale ona sama i jej obsceniczne treści sprawiły, iż 'Niespokojni' ukazali się po pięćdziesięciu latach. Autor - co dla mnie ważne - czyta 'Niespokojnych' jako „powieść o udrękach miłości”, czyniąc z jej bohaterów dzieci ogarnięte pasją i nałogiem myślenia, tańczące na ostrzu brzytwy. Zaleski zauważa też rzecz z definicji pomijaną, że 'Niespokojni' to hołd, a raczej antyhołd złożony Holocaustowi, „wielki lament nad światem, który zabrała inna śmierć - śmierć Holocaustu”. Powtórzę zatem: pasja miłości i potęgujące ją nienasycenie to miejsca, w jakich moje czytanie spotka się z tą interpretacją. ....."

Cała praca doktorska liczy 165 stron, lecz do przestudiowania jej jestem zbyt leniwy. Nie ma sensu się wymądrzać wobec świetnego profesjonalnego opracowania, więc tylko powiem, że Lipski to fascynujące odkrycie, że pisze, mimo upływu ponad 60 lat, nowocześnie o niepokojach inicjacji seksualnej i imponuje swobodą intelektualną. Dla mnie BOMBA !!! 10/10

PS O pierwszym wydaniu tej książki po prawie 50 latach wyczytacie Państwo na pierwszych stronach cytowanej pracy doktorskiej …”
„Piotruś”
„…….Dostępne na: https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/lipski-piotrus/
Recenzowałem Lipskiego „Niespokojnych” (10 gwiazdek) i trzy opowiadania w zbiorze zatytułowanym „Dzień i noc” (8), więc ze zrozumiałym zainteresowaniem usiadłem do tej lektury. Na LC 6,59 (54 ocen i 5 opinii). „Wolne lektury” dają świetną notkę:
„Awangardowa minipowieść rozgrywająca się w Palestynie w latach czterdziestych. Na targowisku w Jaffie Piotruś, młody mężczyzna z gumową ręką, „zmuszony okolicznościami i długami moralnymi” wystawia się na sprzedaż. Kalekiego Piotrusia otacza groteskowy świat: wymęczonego natłokiem towarów, zapachami, gwarem przekupniów i gorącem kupuje wreszcie stara, flejtuchowata pani Cin. Zatrudnia go jako strażnika… klozetu, w którym Piotruś ma przesiadywać zamknięty przez cały dzień, blokując dostęp innym lokatorom, których chce się pozbyć jego nabywczyni.
Czerpiąc temat z własnej biografii, autor przedstawia wyobcowanie i degradację człowieka we współczesnym zdegenerowanym świecie, szybkim, wirującym, w którym wszystko jest prowizoryczne, w świecie pełnym zabiegania za interesami i zmysłowymi przyjemnościami, rządzonym przez powierzchowne, instrumentalne relacje międzyludzkie. Urzeczowiony, zamknięty w wychodku Piotruś cierpi bez skargi; być może ratunkiem dla niego okaże się młoda, żywiołowa malarka Batia.”

Od zawsze walczę z rynsztokiem, a przede wszystkim gdyby, nazwijmy to „kloaka” nie była tu konieczna, to Giedroyc nigdy by, tego nie wydał w paryskiej „Kulturze”. To wspaniałe dzieło omówiła profesjonalnie Barbara Zielińska na:
[PDF]Barbara Zielińska W kloace świata : o "Piotrusiu” Leo Lipskiego ... - BazHum MuzHP
bazhum.muzhp.pl/...literatury_krytyka...literatury_krytyka...literatu...

Swój wspaniały elaborat kończy słowami:

„...To, co tak znamienne dla języka ‘Piotrusia’ - pulsowanie biologią, zapis chronicznego niedosytu, niezaspokojenia i braku, więc z jednej strony nadmiar, z drugiej niedobór i głód - dopełnia się z dramatyczną logiką. Właśnie poczucie niepełni, niedosytu i braku jest motorem wszelkiego życia, ruchu, gbiologii. Pełnia jest nie z tego świata. Toteż zamykający ‘ Piotrusia’ obraz konającego bohatera, uwięzionego w bezwładnym ciele, jest na dobrą sprawę drastycznym obrazem kondycji człowieka, odartym ze zbędnych złudzeń - przelotności i pozorności wszelkiego zaspokojenia..”

Mądry, boleśnie doświadczony Żyd (on i rodzina: gułagi, getto, armia Andersa, on sparaliżowany od 1945, a brat zginął pod Monte Cassino) rozważa najważniejsze problemy egzystencjalne. Duża rzecz! 8/10
„Dzień  i  noc”  -  zbiór  opowiadań
„……Zbiór ten jest dostępny na: https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/lipski-dzien-i-noc/

Informacje o książce znalazłem na wyżej podanej stronie i zamieściłem w opisie książki na LC, a kopiuję tutaj:

"Tomik opowiadań napisanych na podstawie własnych przeżyć autora. Bohaterem i narratorem tytułowego opowiadania, wyróżnionego nagrodą literacką w konkursie paryskiej „Kultury” za rok 1955, jest pomocnik lekarza w radzieckim obozie pracy przymusowej nad Wołgą. Kolejne, „Waadi”, rozgrywa się w upalnym Uzbekistanie, w prowizorycznym szpitalu przepełnionym umierającymi na biegunkę i tyfus. Bohater trzeciego, „Powrotu”, znajduje się w „więzieniu, które wcześniej było klasztorem”, zapewne we lwowskich Brygidkach. Oszczędne w formie, z minimalistyczną emocjonalnie narracją, z naturalistycznymi, wręcz drastycznymi opisami szczegółów chorób i śmierci wywierają wrażenie podobne do obozowej prozy Tadeusza Borowskiego."

W pierwszym opowiadaniu pt "Dzień i noc" akcja obejmuje 24 godziny życia w łagrze i.... tak, tak, jest porównywalne z arcydziełem Sołżenicyna "Jeden dzień Iwana Denisowicza". Nie ważny wynik porównania, lecz to, że i to jest równie wstrząsającym studium psychiki ludzkiej. Szerokie omówienie dostępne na https://pl.wikipedia.org/wiki/Leo_Lipski

W drugim pt "Waadi" tytuł i scenerię wyjaśnia cytat:
"....Wszystko leżało zmiażdżone słońcem. Szpital urządzony w meczecie, kolorowe kolumny rzeźbione w drzewie, mozaika oślepiająca, chorzy na tyfus, na biegunkę. A na dole sączące się powoli waadi.."
Przypis "waadi" - dolina a. suche koryto rzeczne na obszarach pustynnych, wypełniające się wodą w czasie ulewnych deszczów; tu: rzeczka płynąca taką doliną.
I ludzie masowo umierają w smrodzie i kale, a wśród nich i ten przytulony do miłosiernej kobiety, i ten drugi, szepczący Céline’a:
„Porzuci się wszędzie poronione płody szczęścia, żeby śmierdziały po kątach ziemi...”

Trzecie - "Powrót" to szmonces. W ohydnym, zimnym więzieniu zawsze zawszony handlarz świn opowiada o swojej przygodzie erotycznej przed aresztowaniem, w której występują i nuty z pieśniami Schuberta, i wesz, lecz dlaczego to szmonces muszą Państwo dowiedzieć się sami.

Miło spędziłem wieczór i dlatego zapraszam gorąco do tej lektury. 8/10”


Deborah MOGGACH - „Więzy rodzinne”


Deborah  Moggach (ur.1948)  -  brytyjska  autorka  18  książek,  ta  z 1997  ma  na  LC  po  16  latach  6,25 (32 ocen  i  3  opinie)
No  cóż,  czytadło,  a  pierwsza  gwiazdka  humoru  autorki,  to  (s.16  z  252 e-book):
„ – Myślałam, że zaczęła mi się już menopauza, ale okazało się, że przez cały okres nie wyjęłam po prostu wkładki….”
He,  he!     też  odkrywcze  myśli  (s.24):
„…Wszyscy na tym świecie są całkowicie samotni, także i ci, którzy wierzą, że mają towarzyszy. Wszyscy żyją samotnie, tak jak samotnie umrą…”
Niesamowite!!  Really?!  Jest  i  erotyka (s.29):
„ – Nie wytrzymam tego – powiedziała Prudence.  – Marzę, żeby przesunąć palcem po wewnętrznej stronie twojego uda – powiedział cicho Stephen, nie ruszając się zza biurka.  – A ja pragnę ssać twoje palce, po kolei...  – Chcę wziąć w usta twoją pierś... Pragnę wejść w ciebie, teraz...”
Mamy  więc  różnorodność,  co  summa  summarum   pozwoli  czytelnikom  przeżyć   jeden  wieczór,  jeśli  nie  wiedzą  co  z  sobą  zrobić.  Reasumując:  przeciętność  nad  przeciętnościami  i  takaż  moja  ocena  5/10 

Friday, 12 April 2019

Jerzy ŻUŁAWSKI - „Powrót”

Po  dłuższej  przerwie  zajrzałem  na  „WOLNE  LEKTURY”   i     mam:  https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/zulawski-powrot/
„Kraków, początek XX wieku. Do miasta z dalekiej podróży powraca Roman Turski, niegdyś znany literat, obecnie bogaty biznesmen. Jego powrót wzbudza ogromne zainteresowanie śmietanki towarzyskiej Krakowa, zwłaszcza księżnej Heleny Hazarapelianowej, pięknej kobiety, łamaczki serc otoczonej wiankiem adoratorów. Turski, który wyjechał ze względu na nieudaną relację z nią, wierzy, że ten etap jest już zakończony i przystępuje do planowania biznesu w Zakopanem.
Powrót to pierwsza część dylogii (planowanej trylogii, niezrealizowanej ze względu na przedwczesną śmierć autora) Laus feminae Jerzego Żuławskiego. Powieść ukazała się w 1914 roku. Wykorzystująca wiele schematów pojawiających się na przełomie wieków (środowisko artystyczno-intelektualne, motywy tatrzańskie, obezwładniająca kobiecość wobec męskości) oraz odwołująca się do najpopularniejszych ówcześnie myśli filozoficznych (Weininger, Nietzsche) nie zapisała się wyraźnie na kartach historii literatury. Analizowana po latach zwykle w kontekście walki płci jest ciekawą i niejednoznaczną summą swoich czasów.”
Tyle  od  Wydawcy,  a  ja  dodam,  że  to  autor  „Trylogii  Księżycowej”,  której  dałem:  „Na  srebrnym  globie” 9/10,  „Zwycięzca” 10/10  i  „Stara  Ziemia” 7/10,  że  ta  jest  z  1914  roku  i  liczy  445 stron (e-book). 
O  autorze Wikipedia:
„…Jerzy Żuławski herbu Szeliga (ur. 14 lipca 1874 w Lipowcu k. Rzeszowa (obecnie przysiółek wsi Glinik), zm. 9 sierpnia 1915 w Dębicy) – polski filozof, pisarz, poeta i dramaturg okresu Młodej Polski. Wraz z Władysławem Umińskim i Antonim Langem jeden z prekursorów polskiej literatury fantastycznonaukowej. Jako poeta przedstawiciel dekadentyzmu i katastrofizmu. Autor dramatów  symbolicznych oraz prozy poetyckiej, a także esejów filozoficznych….”
Zachęciło  mnie  wezwanie (s.12,2):
„.— Ust. Raz jeszcze ust mi daj!...”
No  i  bomba!!   Szmira  nad  szmirami. Pochodząca  z  ludu  księżna Helena  to  la  femme  fatale,  uwodząca  wszystkich  samców  świata.  Rozwiedziona  z  księciem,  dalej  ja  kochającym,  doprowadziła  do  wyjazdu  kochanka  swojego  literata  Romana,  który  po  12  latach  powraca  i  mimo  inwersji  w  bogacza,  pozostaje   wrażliwy  na  jej  wdzięki   i  dowiaduje  się,  że.. (s.108,8):
„….Przed panem był Rogocki, nie licząc męża i może jeszcze kogo, o kim nie wiadomo. Po panu ja,  po mnie Golimski, po Golimskim ten bałwan Rohityn...”
A  jeszcze  był  garbaty,  i  szczerbaty,  i  malarz,  i  dwóch  lekarzy,  i….      „same grubasy,
Siedzą i jedzą tłuste kiełbasy…”.  Sorry,  to  już  Tuwim.  „Lokomotywa”..
Jeszcze    syn  księżnej  i  literata -  Iwo.   I  pomyśleć,  że  Roman   pozostawił  w  Japonii,  „małą  słodką  Tonami..”   .. o  „..porcelanowych  rysach..”,  której  „..drobne  usteczka  miały  przedziwną  woń  świeżości..”  Ponadto  rywale  biją  się  w  mordę  „lege  artis”,  wszyscy  cierpią,  a  ja  z  nimi,  czego  i  Państwu  życzę,  polecając   ten  ewenement  doceniony  przeze  mnie  tzn.  daję  10/10,  bo  to  szmira  znakomita   pomiędzy  szmirami.
PS   Miłość  wymaga  ofiar.  Co  za  finezja  w  opisie (s.167):
„…Poszedł szybko ku oknu, otworzył je, splunął nie wiadomo dlaczego komuś przechodzącemu ulicą na głowę, po czym usiadł wygodnie w fotelu i wziął nabity pistolet w rękę. Wylot oparł o skroń.
— Czy też proch mógł się zachować bez zepsucia przez tyle lat? — pomyślał z zajęciem i nacisnął cyngiel.
 Proch okazał się zupełnie dobry i niezwietrzały. ..”