Tuesday, 19 February 2019

Sven LINDQVIST - „Wytępić całe to bydło”


Jan  Mencwel  na:  https://kulturaliberalna.pl/2011/07/12/mencwel-co-mozna-wyniesc-z-jadra-ciemnosci-o-pisarstwie-svena-lindqvista/

„….„Wytępić całe to bydło!”, taki odręczny dopisek umieścił Kurtz w sprawozdaniu napisanym dla Międzynarodowego Towarzystwa Tępienia Dzikich Obyczajów. Kurtz, bohater powieści „Jądro Ciemności” Josepha Conrada, jest jednym z wielu towarzyszy Svena Lindqvista w jego podróży przez Saharę i przez bezdroża Australii. Obok niego krok w krok idą filozof Herbert Spencer, król Belgii Leopold II, powieściopisarz Rudyard Kipling czy młody korespondent wojenny Winston Churchill. Te wycieczki rozczarują przeciętnego europejskiego czytelnika. W dwóch wydanych po polsku książkach – „Wytępić całe to bydło” i „Terra Nullius” – Lindqvist zwodzi nas konwencją pełnej przygód, reporterskiej wyprawy, po to, aby zabrać w podróż ważniejszą: w głąb europejskiego dziedzictwa kolonializmu..…        książki Lindqvista nie są naukowe, choć autorowi erudycji odmówić nie sposób. To literatura faktu, napisana z pasją, kontrowersyjna, ale budząca sumienia. Do czego jednak chce nas obudzić Lindqvist? Czy jest to nihilizm każący nam myśleć, że cały zachodni model cywilizacji z moralnego punktu widzenia nadaje się na śmietnik? Tego autor nigdzie wprost nie mówi..”

I  w  tym  sęk!  Bo  książka  jest  trudna  w  odbiorze,  szczególnie  gdy  bazowe  arcydzieło  literatury  światowej  „Jądro  ciemności”  ma  na  LC  5,92/10 !!!!   Jaki  sens  brać  się  za  dzieło  zainspirowane  Conradem,  skoro  nic  się  z  „Jądra  ciemności”  nie  zrozumiało.  Dlatego  proponuję  trochę  poczytać  na  temat  Naszego  Wielkiego  Rodaka  nim   się  sięgnie  po  Lindqvista.  Uprzedzam,  że  znajomość Dukaja  kontrowersyjnego  „spolszczenia” -  Serce ciemności: spolszczenie Jacek Dukaj”  nie  załatwia  sprawy;  należy  znać  tradycyjne  tłumaczenie  oryginału!! 

Tymczasem  ta  książka  ma  na  LC 7,21;  widocznie  zrozumienie  źródła  tytułu  niepotrzebne.  A  przecież  Conrad  został  oskarżony  o  rasizm !!!

Kwesię  „rasizmu”  Conrada,  jak  i  cytat  z  listu  Kurtza,  który  jest  tytułem  tej książki  wspaniale  omawia  Jerzy  Franczak  w  „Twórczości” z  2008,  co  jest  dostępne  na:   https://culture.pl/pl/artykul/conrad-i-postkolonializm
Gorąco  polecam!!  Omówienie  Franczaka  jest  erzacem  książek  Conrada,  lecz  daje  wystarczająco  dużo  podstawowych  wiadomości  do  zrozumienia  Lindqvista.
Lindqvist (ur.1932)  wydał  „Wytępić…”  w  1992, czyli  w  wieku  60  lat,  a  ja  dodam  jeszcze  zdanie  wyczytane  na:  https://www.gandalf.com.pl/b/wytepic-cale-to-bydlo/
„..Dzięki Lindqvistowi możemy krok po kroku prześledzić, jak z genialnych piętnastowiecznych żeglarzy Europejczycy stali się bezlitosnymi conradowskimi Kurzami, którzy chcieli `wytępić całe to bydło` w imię `triumfu cywilizacji`…..”
I  osobista  ocena:   niczym  nowym  Lindqvist  mnie  nie  zaskoczył,  bo  wiekowy  jestem,  lecz  książka  jest  napisana  ciekawie  i  czyta  się    dobrze.  Polecam!  7/10


Sunday, 17 February 2019

Aleksandra BOĆKOWSKA - „Księżyc z peweksu. O luksusie w PRL”


 PRZYGNĘBIAJĄCYM,  JEDNOSTRONNYM  OBRAZEM  PRL  NIE  UDAŁO  SIĘ  AUTORCE  WPĘDZIĆ  MNIE  W  DEPRESJĘ  CZY  KOMPLEKSY,  BO  ŻYCIE  MIAŁEM  SZCZĘŚLIWE    

Po  pierwsze  -  groch  z  kapustą,  po  drugie  - skakanie  po  różnych  latach, a  wnioski  słuszne  tylko  dla  krótkich  okresów;  po  trzecie  -  brak  klimatu  PRL  i  zmian  nastrojów  czy  pryncypiów,  po  czwarte  -  poruszanie  problemów  marginesowych  zamiast  zmian  warunków  życia  i  mentalności  Kowalskiego,  i  po  piąte  -  nie  zdefiniowany  ewentualny  czytelnik,  który  miałby  to  łatwo  kupić.

Jestem  już  jednym  z  nielicznych,  którzy  przeżyli  całe  45  lat  PRL  i   stwierdzam,  że  o  ile  poszczególne  anegdoty,   fakty  i  dykteryjki    prawdziwe,  zabawne i  rozmaite,  to   w  większości  nie  mają  wiele  wspólnego  z  tytułowym  tematem.  Np.  historyjki  z  życia  pookupacyjnego  arystokracji  czy  ziemiaństwa  i  ich  upodlenie (jak  i   całej  inteligencji)    prawdziwe,  tylko,  że  nie  należą  do  tematu,  a  uatrakcyjnienie  ich   współczesnymi  popularnymi  postaciami,  jak  np.  córką  Jacka  Woźniakowskiego,  Różą  Thun  jest  tanim  chwytem. Przykład  takiej manipulacji  czasem (s.58):

(Róża„ ur.1954):  Kiedy na studiach zaangażowała się w działania Studenckiego Komitetu Solidarności, miała poczucie luksusu – była absolutnie wolna. W Krakowie lat pięćdziesiątych słynny był dowcip: – Co to jest wolność? – Kino naprzeciwko UB.”  

Tak  samo  wtórne  opisywanie  prymitywnych  kacapów,  gwałcących, kradnących  srebrne  sztućce  i  obsesyjnie  poszukujących  „czasów”,  to  powtórka  z  Sergiusza  Piaseckiego.

Ale  przejdźmy  do  konkretów:  pierwsza  część  dotycząca  przemytu  marynarskiego  jest  nudna,  bo  odkąd  statki  pływają  po  morzach,  odtąd  istnieje  kontrabanda.  Tolerancja  Państwa  dla  niektórych  przemytników  była   tego  samego  rodzaju,  co  dla  „grubych”  cinkciarzy.  Rynek  potrzebował  niektórych  towarów  (np.  wkładów  do  długopisów,  które  zdarzyło  mnie  się  sprzedawać  w  specjalnych  sklepach  skupu  towarów  pochodzenia  zagranicznego,  jeden  na  ul. Waryńskiego  w  W-wie),  a  z  kolei  „bossowie”  cinkciarzy  pracowali  dla  Państwa,  które  nagminnie  potrzebowało  dewiz.  Ta  nienormalna  sytuacja,  mam  na  myśli  „kooperację”  z  bezpieką  rozciągała  się  na  cały  czarny  rynek,  na  cinkciarzy,  sutenerów  i  ich   podopieczne,  lecz  również  na  kierowników  lokali,  portierów,  szatniarzy,  dozorców  itd.  itp.  Przyświecała  zasada:  żyj  dobrze  i  daj  innym  żyć.  Nawet  domiary  dla  „prywaciarzy”  były  w  większości  przypadków   zjadliwe,  bo  przecież  dojnej  krowy  się  nie  prowadzi  na  rzeź.  Wspomnę  jeszcze  o  drogich  trunkach,  służących  za  łapówkę.  Otóż,  z  reguły  nie  były  one  konsumowane,  bo  żona  dygnitarza  sprzedawała  je  w  skupie  w  „delikatesach”  np.  w  CDT.  Matka  kolegi  dyskretnie  oznakowywała  sprzedawaną  butelkę  i  w  jednym  przypadku  ta  sama  butelka  trafiła  do  niej  siedem  razy.

Dalej  biadolenie  arystokracji, które  w większości  czytelników  współczucia  nie  wzbudzi,  tym  bardziej,  że  autorka  pokazuje,  że  i  tak  ich  życie  było  luksusem  w  porównaniu  z  Kowalskim. 

Nie  będę  dalej  nudził  czy  marudził,  lecz  odniosę  się  do  części  o  Saskiej  Kępie,  z  której  pochodzę  i  całe  życie  byłem  z  nią  związany.  Głównym  bohaterem  zrobiła  Boćkowska  Witka  Wilewskiego,  któremu  nikt  nie  zazdrościł  Vespy,  ani  płaszcza  ortalionowego,  lecz  umiejętności  tańca  rock’n’rolla,  którą  nabył  u  Braci  Sobiszewskich.  Mam  nadzieję,  że  fragmenty  jego  dotyczące   autoryzował,  więc  nie  będę  do  nich  się  odnosił.  Nie  będę  również  podawał  nazwisk  naszych  kolegów,  niektórych  równie  bogatych,  bo  sedno  leży  w  tym,  że  nigdy  nie  wywyższali  się,  nie  „szpanowali”  i  między  innymi  dzięki  temu   byli  bardzo  lubiani. Balowałem  u  14-letniego  Jeana,  znałem  dobrze  Roberta  Muchę,  a  z  „Sułtana”  prawie  nie  wychodziłem.  I  dlatego  autorytatywnie  chcę  podkreślić  wyjątkowość  Saskiej  Kępy, że  mimo  przemieszania  inteligencji, prywatnej  inicjatywy,  bazaru,  typów  podejrzanej  konduity  z  szarymi  Kowalskimi,  stanowiliśmy  poniekąd  enklawę  zgodnie  żyjącą  i   nie  zawistną  o  „luksusy”  sąsiada.  Nie  miałem  wymienionych  wyżej  precjozów,  lecz  właśnie  ze  względu  na  specyfikę  Saskiej  Kępy,  nigdy  nie  odczuwałem  tych  braków  boleśnie.  I  tego  mnie  w  książce  brak.

A  co  do  luksusu:  do  ery  Gierka,  nikt  nim  się  nie  chwalił,  nie  szpanował,  bo  się  bał.  Były  i  non-irony,  i  płaszcze  ortalionowe,  i  peruki,  a  nawet  skutery  i  „bryki”,  lecz  szpanowanie  tylko  w  małym  gronie,  a  i  tak  ryzykowne. (Z  kolei  za  Gierka  powstał  popyt  na  „luksus”  pokazany  w  „Przeprowadzce”  z  Pszoniakiem).  Ponadto, ten  luksus  nie  kłuł  w  oczy  Kowalskiego,  który  główkował  jak  więcej  wydać  niż  zarobić,  a   ogólnie,  to  trzeba  przypomnieć,  że  Polska  była  „najweselszym  barakiem  w  obozie KDL”,  że  i  dygnitarz,  i  inteligent,  i  robotnik,  tudzież  chłop,  chlał,   a  na  jakikolwiek  dancing  w  W-wie  bez  łapówki  nie  można  było  się  dostać.  I  właśnie  tego  klimatu  rozbawionego  społeczeństwa,  mimo  braku  towarów  rynkowych,  w  książce  Boćkowskiej  nie  ma.  Każdy  w  Peweksach  coś  czasem  kupował,  szczególnie  wódkę  w  cenie  od  65 centów  do  1 dolara,  lecz  te  towary  nie  były  nieosiągalnym  luksusem,  podobnie jak  guma  do  żucia  rozdawana  nam -  dzieciakom  przez  zawodników  Harlem Globetrotters  przy  Stadionie Dziesięciolecia  w  1959 roku. 

Jeszcze  jedno:  życie  w  PRL  i  „załatwianie”  pokazano  najtrafniej  w  „Uszczelce” Konica  z 1974,  a  zaletą  tego  życia   była  ludzka  SOLIDARNOŚĆ  we  wspólnej  biedzie,  nieosiągalna  nigdy  później.

Reasumując   niezborne  przedstawienie  półprawd,  nie  wnoszące  nic  nowego  do  literatury  na  temat   życia  w  PRL.  3/10



Thursday, 14 February 2019

Andrzej STASIUK - „Jadąc do Babadag”


Zasłużona  Nike  w  2005.  Na  stronie  https://pl.wikipedia.org/wiki/Jad%C4%85c_do_Babadag
Jadąc do Babadag – książka Andrzeja Stasiuka opublikowana w 2004 roku. Jest to zbiór wspomnień i refleksji autora z podróży, które odbywał kilkakrotnie przez kraje środkowo-wschodniej Europy, takie jak: SłowacjaWęgrySłoweniaChorwacjaAlbaniaUkrainaRumunia czy też Mołdawia i Naddniestrze.  Autor wspomina ludzi, obyczaje, opisuje miejsca i krajobrazy. Podróżuje samochodem, pociągiem, autostopem oraz promem. Na szczególną uwagę zasługują refleksje pisarza nad mentalnością i obyczajami mieszkańców tej części Europy, uważanej przez wielu za prymitywną i zacofaną. Jest to książka podróżnicza, ale nie tylko w sensie geograficznym. Jest to także podróż w sensie duchowym. Refleksja nad bytem i przemijaniem….”
Nic  dodać,  nic  ująć.  Bomba!!  Recenzowałem  Stasiuka  7 pozycji,  czytałem  więcej,  10  gwiazdek  dałem:  „Bóg  z  Radia”,  „Dziewięć”,  „Wiersze  miłosne  i  inne”  oraz  „Jadąc  do  Babadag”.   Widzę  na  LC,  że  ta  pierwsza  pozycja  (króciutka)  pozostaje  nieznana,  więc  proponuję  Państwu  zacząć  od  niej.  Adres:  https://www.tygodnikpowszechny.pl/bog-z-radia-141465
W  swojej  umiejętności przekazywania  osobistych  refleksji   na  każdy  temat,  osiągnął  tu  Stasiuk  szczyty  i  naprawdę  warto  przyzwyczaić  się  do  jego   pozornie  spokojnego  stylu  opowiadania.   Gorąco  polecam  10/10
   

Wednesday, 13 February 2019

Małgorzata REJMER - „Błoto słodsze niż miód. Głosy komunistycznej Albanii”


Hodża  (taka  pisownia  przyjęta  jest  powszechnie  w  języku  polskim)  umarł  w  1985  roku,  a  Rejmer  w  tymże  roku  się  urodziła.
Albania   niczym  się  nie  różniła  od  pozostałych   Krajów  Demokracji  Ludowej  do  sławnego  przemówienia  Chruszczowa  na  XX  Zjeździe   KPZR,  po  którym  wybrała  drogę  Chińskiej  Republiki  Ludowej. (Ostateczny  rozłam  nastąpił  w  1961).    Jako  ciekawostkę  podaję, że  Kazimierz  Mijal….   (Wikipedia):
„…W 1965 założył nielegalną Komunistyczną Partię Polski, w której pełnił funkcję przewodniczącego Tymczasowego Komitetu Centralnego. Skłaniał się ku poglądom Mao Zedonga. 14 lutego 1966 wyjechał nielegalnie z Polski (posługując się paszportem wydanym przez Ambasadę Albanii na nazwisko Servet Mehmetka) przez Berlin do Albanii. Za pośrednictwem Radia Tirana nadawano wówczas audycje w języku polskim, przeznaczone dla słuchaczy w kraju, w których odczytywano odezwy propagujące koncepcje socjalizmu maoistycznego….”   
Audycje  z  Tirany   były  bardzo  popularne  i  doskonale  pamiętam  jak  Mijal    obwieścił  się  Prezydentem  Polski.
W  przeciwieństwie   do  autorki   pamiętam   sowiecką  propagandę  potępiającą  Hodżę  i  oczywiście – vice  versa  tzn  rewizjonizm  przywódców  ZSRR.
Teraz  czas  na  recenzję   oznaczona  godłem  ”Bartek”  na  LC,  z  którą  w  100%  się  zgadzam:
.Autorka oddaje głos przeciwnikom komunistycznej Albanii. Otrzymujemy jednostronny obraz. Tak zwycięzcy piszą historię, przegrani nie mają głosu. Nikt ich nie spyta o zdanie, ich słowa nie zostaną zapisane w książce. Mogą je sobie zabrać do grobu. Przegrani odchodzą przemilczani w niepamięć. Wyjątkiem jest Nexhip Manga, którego autorka łaskawie zamieszcza w swoim reportażu, żeby pokazać, że sentyment za komunizmem jest silny, bo "wolna" Albania okazał się biedą, nędzą, beznadzieją, chaosem, przemocą, korupcją, prywatnym folwarkiem rządzących i wielką emigracją do zbierania petów na Zachodzie. A miało być, jak na Zachodzie. Miało wystarczyć obalenie pomników Envera Hodży”.

Nim  przejdę   do  zasadniczej  krytyki   podaję,  że  poza  własną  wiedzą  starca,  dysponuję  wiedzą  od  mojego  zięcia  Albańczyka   i  jego  kolegów,  jak  i  jego   syna,  a  mojego  wnuczka,  który  historią  Albanii  się  interesuje  i  z  Albańczykami  przyjaźni.  Wszyscy  oni  żyją  mitem  Wielkiej  Albanii  -  Ilirii  i  pamięcią  Wielkiego  Wodza  Hodży.  Ponadto  w  moim  domu  starców  superintendentem (gospodarzem)  jest  również  Albańczyk,  z  którym   utrzymuję  bliskie  kontakty.
A  teraz  konkretna  odpowiedź  składająca  się  z  cytatów  z  Wikipedii,  ze  strony:  https://pl.wikipedia.org/wiki/Enver_Hoxha
…którą  całą   polecam,  szczególnie    entuzjastom  książki  Rejmer:    
(Hodża)  „…W okresie wojny stanął na czele ruchu oporu. Po wojnie objął w kraju rządy. W okresie jego rządów Albania stała się krajem uprzemysłowionym, nastąpił gwałtowny wzrost gospodarki, jak i bezprecedensowy postęp w dziedzinie edukacji i zdrowia. Wyeliminował analfabetyzm i poprowadził kraj w kierunku rolniczo-samowystarczalnym..    ….Przez biografów określany jest jako najbardziej oczytany przywódca Europy Wschodniej       ….W sierpniu 1945 przeprowadził reformę rolną. Reforma polegała na kolektywizacji rolnictwa w ramach spółdzielni produkcyjnych (kooperatyw), ziemie należące do właścicieli ziemskich i panów feudalnych (bej), czyli aż 52% wszystkich gruntów przed 1945 roku zostało natomiast rozdane chłopstwu. Po realizacji reformy procent ziemi należącej do ziemian wynosił 16%.  Kolejnymi krokami w gospodarce było przeprowadzenie industrializacji i elektryfikacji kraju. Jego rząd przeprowadzał stopniowo proces likwidacji analfabetyzmu, który w 1939 roku na obszarach wiejskich wynosił 90-95%...     …Z jego inicjatywy zakazana została średniowieczna Gjakmarrja,, czyli praktyka tzw. morderstwa honorowego. W okresie jego rządów nastąpił duży postęp w dziedzinie służby zdrowia. Historycznym problemem Albanii była malaria a kraj ten miał największą liczbę zakażonych pacjentów w całej Europie,  problem tej choroby rozwiązano wraz z rozpowszechnieniem w okresie Hodży dichlorodifenylotrichloroetanu, do 1985 roku choroba została zupełnie wyeliminowana.  Wyeliminowano także inne choroby w tym kiłę…    ….Od 1948 do 1960 roku uzyskał na rozbudowę techniczną i infrastruktury 200 milionów dolarów pomocy radzieckiej. Albania 22 lutego 1949 roku została przyjęta do Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej     …..7 listopada 1961 Hodża wygłosił przemówienie, w którym nazwał Chruszczowa rewizjonistą i antymarksistą….   …Do 11 listopada ZSRR i każdy inny kraj Układu Warszawskiego zerwał stosunki dyplomatyczne z Albanią. Albania została nieoficjalnie wyłączona (poprzez niezapraszanie jej na spotkania) zarówno z RWPG, jak i Układu Warszawskiego….    … po rozłamie Chruszczow…    ..stwierdził, że Hodża był jak pies, który gryzie karmiącą rękę i że zachował się bardziej bezwstydnie niż Mao Zedong. Także Hodża po rozłamie wielokrotnie krytykował politykę ZSRR. W 1968 roku potępił  doktrynę  Breżniewa usprawiedliwiającą interwencje Układu Warszawskiego w krajach socjalistycznych …     ….Głównym osiągnięciem jego rządów był postęp w prawach kobiet. Albania historycznie była jednym z najbardziej patriarchalnych krajów Europy. Według pochodzącego ze średniowiecza Kanunu Leki Dukagjiniego, który regulował m.in. status kobiet, kobieta była workiem, który miał przetrwać tak długo, jak żyje w domu męża. Kobiety nie mogły dawniej dziedziczyć od swoich rodziców niczego. Zamordowana kobieta w ciąży była rozcinana w celu sprawdzenia, czy płód jest chłopcem czy dziewczynką – jeśli był to chłopiec, to morderca musiał zapłacić trzy torebki [dawna waluta] za krew kobiety i 6 torebek za krew chłopca. Jeśli płód był dziewczynką, to morderca zapłacić musiał po trzy torebki za matkę i córkę. Rozwody kobiet były zakazane, a rodzice żony byli zobowiązani do jej zwrotu w przypadku ucieczki do ich domu. Pozostawienie córki w domu sprowadzało na rodzinę wstyd, który trwał przez całe pokolenia i wywoływał krwawe porachunki między rodzinami….    …W 1938 r. 4% kobiet pracowało w różnych sektorach gospodarki, w 1970 ta liczba wzrosła do 38%, a w 1982 do 46%...    …W 1978 r. 15,1 razy więcej kobiet w wieku ośmiu lat uczęszczało do szkoły (od 1938 roku) i 175,7 razy więcej kobiet uczęszczało do szkół średnich. W roku 1978 101,9 razy więcej kobiet studiowało w szkołach wyższych, niż miało to miejsce w 1957 r….       ….zwiększyła się jakość edukacji i opieki zdrowotnej. W 1960 roku rozpoczęto kampanię elektryfikacji, w wyniku której cały naród do 1985 roku posiadał już elektryczność – jednak już 25 października 1970 roku Albania stała się pierwszym krajem z pełną elektryfikacją na całym świecie…    … …w   1960 Albania miała jednego lekarza na każde 3360 mieszkańców, w 1978 był to już jeden lekarz na każde 687 mieszkańców...     … Służba zdrowia była bezpłatna i powszechna, po raz pierwszy trafiła do najodleglejszych wiosek…   … Rząd stale utrzymywał wysoki przyrost naturalny. Na przykład kobieta, która urodziła ponadprzeciętną ilość dzieci otrzymywała rządową nagrodę Bohaterki Matki (po albańsku: Nënë Heroinë) oraz nagrodę pieniężną….     Już reforma rolna z 1945 roku przyczyniła się do skonfiskowania dużej części mienia kościelnego w tym kraju…   .. Watykan postrzegany był bowiem przez niego jako ośrodek faszyzmu i antykomunizmu. Partia prowadziła w szkołach edukację utrzymaną w ateistycznym stylu. Taktyka ta była skuteczna głównie ze względu na wysoki wskaźnik urodzeń okresu powojennego. Dużą kampanię antyreligijną rozpoczęto 6 lutego 1967 roku, akcja nosiła nazwę „Rewolucji Ideologicznej i Kulturalnej” i była inspirowana chińską rewolucją kulturalną. Sam Hodża wystrzegał się przy tym stosowania przemocy….    ….koncentrowano się na kwestii ciągłości między Albańczykami a Ilirami..    Stanowisko odwołujące się do Ilirów zostało przyjęte w program edukacji  – stanowiło to zwrot w nacjonalizmie..     .. Teoria iliryjska szybko stała się jednym z filarów albańskiego nacjonalizmu, teza ta stała się popularna ze względu m.in. na to, że mogła ona dostarczyć dowody na ciągłość albańskiej obecności w Kosowie i południowej Albanii..      ….Albania miała minimalny dług zagraniczny. W 1983 roku Albania importowała towary o wartości 280 milionów dolarów i eksportowała towary o wartości 290 milionów dolarów, co tworzyło nadwyżkę handlową dziesięciu milionów dolarów. Izolacja z drugiej strony zaowocowała niższym niż europejskie standardami życia oraz zaległościami technicznymi kraju..”
Dodajmy  jedno  zdanie  z  Wikipedii   ze  strony  „Albania”:
„..W 1985 roku zmarł Enver Hodża, a władzę w Albanii przejął Ramiz Alia, uznawany za członka liberalnej frakcji wewnątrz Partii Pracy. Dwa lata później w kraju rozpoczął się kryzys gospodarczy, pogarszał się albański bilans handlowy, pojawiły się trudności z zaopatrzeniem w podstawowe produkty..”
Obecnie:
„…..Liczba mieszkańców Albanii zmalała po 1998 roku o ponad ćwierć miliona wskutek emigracji do Włoch i GrecjiPrzyrost naturalny, niegdyś najwyższy w Europie (w latach 1960–1985 w granicach 2,5–3%), stopniał do 0,8% w 2003 roku. …”   .
Proszę  skonfrontować  powyższe  z  treścią  książki.  Metoda  Rejmer   jest  niedopuszczalna,  bo  w  przełożeniu  na  Polskę  by  wyglądała  tak:    przeprowadzić   wywiady  z  amnestiowanymi  w  1956 roku  więźniami  politycznymi,  parę  wywiadów  z  rodzinami  pomordowanych  w  kaźniach  ubeckich,  można  jeszcze  dodać  wywiady  z  właścicielami  zagrabionych  majątków,  dla  okrasy  dodać  ks. Popiełuszkę,  ks. Zycha,  a  jeszcze  wyroki  śmierci  dla  biskupów  krakowskich,  no  i  np.  Przemyka   i…         i  mamy  obraz  Polski.  Tylko  czy  prawdziwy???   
Autorka  ma  już  ode  mnie  PAŁĘ  za  „Toksymię”.  No  to  teraz  drugą