Saturday, 12 June 2021

Anna DĄBROWSKA - „ Zamień mnie w krzyk”

Wprawdzie  autorka   koryguje  się,  że  pisarką  nie  jest, to  i  tak,  w  mailu  do  koleżanki  napisałem:

„BohWprawdzieaterka, alter ego autorki rozważa; "....A to jest genialna myśl! Jeśli uda mi się wydać pierwszą książkę, napiszę i drugą. Kolejną i kolejną! –..".   I jak widać, słowo prawdą się stało i pani Dąbrowska pisarką się poczuła i następne książki wydaje..”

Jako  alternatywę  proponuję  szkoleniowe  Jak Nanna swą córeczkę Pippę na kurtyzanę kształciła”  Pietro  Aretino,  a  wśród  erotyków  „Lolitę”  Nabokova  oraz  „Egipcjanina  Sinuhe”  Waltari.  Dla  Dąbrowskiej  PAŁA,  bo  lepiej  nic  nie  czytać  niż  pokraczne  twory  na  poziomie  gorszym  od  Harlequina 

Tuesday, 8 June 2021

Isabel ALLENDE - „Podmorska wyspa”

 Allende  jest  szeroko  znana  i  czytana,  a  ta  pozycja  z  2010  roku  ma  na  LC,  po  8  latach, 7.49 (467 ocen i 85 opinii).   Recenzenci  piszą  o  niewolnictwie,  o  realizmie  magicznym,  a  ja  oceniam  krótko:  dobre  czytadło. 

Z  przeczytanych  recenzji  przytaczam  fragment   najbardziej  mnie  odpowiadający   z:  http://www.recenzjeksiazek.pl/p/skala-ocen.html

„…..’Podmorska wyspa’  to nie tylko historia niewolnictwa przeniesiona na karty powieści. To nie tylko historia represji jakim poddawane były osoby o ciemnym kolorze skóry. To także, a może należałoby powiedzieć: przede wszystkim historia kobiety doświadczonej przez niesprawiedliwość, bezwzględność, surowość i cierpienie. Tété jednak nawet pośród ciężkich doświadczeń jakimi obdarowało ją życie potrafi znaleźć szczęście i spełnienie, a także zdobyć wolność.

Autorka kreśli bogaty portret psychologiczny bohaterki, który świetnie uzupełniony jest dzięki prowadzeniu podwójnej narracji: narrator wszechwiedzący opisuje wydarzenia, które przeplecione są fragmentami wyjętymi z umysłu Zarité.

                         

‘Podmorska wyspa’  przesycona jest pamiętającymi odległe czasy wierzeniami. Występuje w niej wiele określeń pochodzących z języków plemiennych, które dokładnie zrozumiemy dzięki rzetelnemu słowniczkowi zamieszczonemu z tyłu książki…”

Polecam,  7/10

Saturday, 5 June 2021

Andrzej FEDOROWICZ - „Druga Rzeczpospolita w 100 przedmiotach”

Zbieram  się  miesiąc,  albo  i  lepiej,  do  tej  recenzji,  a absurdalne  przeszkody  mnożą  się  na   potęgę,   (począwszy  od  wydawnictwa  -  FRONDA,  które  z  zasady  omijam  z  daleka,  po  pytanie  czy  jakimikolwiek  100  ‘przedmiotami’ można  opisać,   scharakteryzować  jakiekolwiek  mniej  lub  bardziej  specyficzne  dwudziestolecie).  Zacznę  więc  od  pewników,  że  wybór  tych  a nie  innych  „przedmiotów”  jest  mega subiektywny,  a  całość  to  raczej   zbiór  ciekawostek  i  anegdot  niż  spójny  obraz  II  RP.   Ponadto   od  początku  towarzyszy  mnie  wrażenie  iż  planowanym  odbiorcą  jest  ćwierćinteligent,  który  kupi  zbiór  atrakcyjnych  opinii   i  będzie  je  głosił  jako  swoje,  nie  weryfikując  źródła.  To  coś  jak  ‘inteligent  przekrojowy’  Młynarskiego,    czerpiący  jedyną  wiedzę  z  popularnego  tygodnika: „…inteligencie   przekrojowy   jak  ciasno  w  twojej  głowie…     …nikt  się  nie  dowie..”.   Ta  metoda  prowadzi  do  fałszowania  wizerunku postaci,  jak   w  przypadku   Roli-Żymierskiego,  przedstawione  na  str. 94:

„…dawny podwładny Piłsudskiego z Legionów, a później agent NKWD i członek komunistycznych organizacji, peerelowski marszałek Michał Rola-Żymierski. Na jego polecenie skóra Kasztanki została spalona na dziedzińcu muzeum..”

Żymierski  vel  Łyżwiński   to   jedna  z  najciekawszych  postaci  XX  wieku,  której  nawet  Wikipedia  poświęca  wiele  miejsca: https://pl.wikipedia.org/wiki/Micha%C5%82_Rola-%C5%BBymierski,   tutaj  została   spłaszczona  do  enkawudzisty,  który  spalił  20-letnią  skórę  konia  Marszałka.  I  takiego  Żymierskiego  zapamięta  niedokształcony  czytelnik.  Mnie -  staremu,  kojarzy  się  on  z  ul. Międzyborską,  do  1949 – ul. Żymirskiego,  poświęconą  generałowi  z  Powstania  Listopadowego,  którą  przemianował  jakiś   aktywista  partyjny,  bo  mu  się  kojarzyła  z  naszym  bohaterem, wówczas  aresztowanym. 

Chodzi  mnie  o  to,   że  zaufanie  książce  prowadzi  do  wiedzy  cząstkowej,  niepełnej,  a  więc  szkodliwej. 

Z  drugiej  strony  zawiera  wiele  majstersztyków,  jak  historia  opisana  pod  tytułem  „Dokument  zwolnienia  Wasyla  Popowa  z  obozu  dla  internowanych  w  Strzałkowie”  wymagających   uważnej   lektury   i   chęci   zrozumienia.

Biorąc  pod  uwagę  słabe  notowania  na  LC -  6.5 (14 ocen i 4 opinie)   po  2  latach,   i  bijąc  się  sam  z  sobą,  daję  7/10,  lecz  polecam  tylko  czytelnikom  lubiącym  ciekawostki  i  umiejącym   się  do  nich  dystansować.  Czyli  inaczej:  pozycja  ciekawa,  lecz   budząca  wiele  zastrzeżeń

 

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                      

Wednesday, 26 May 2021

Elif SHAFAK - „10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie”

Tytuł  jest  niewątpliwie  słuszny,  przynajmniej  w  materii  dziwności  świata,  bo  jak  wytłumaczyć  moją  ignorancję  skoro  nieznajoma  mnie  Shafak  zdobywa  w  ciągu  pół  roku  serca  czytelników  (na  LC  7.46 (631 ocen i 116 opinii)),  a   w  dodatku  ją  znają  i  kochają  już  wcześniej  (14  pozycji,  175 fanów, 2890 czytelników,  aż  6  książek  zyskało  oceny  powyżej 7/10).  A  ja  nigdy  o  niej  nie  słyszałem…  Dziwny  ten   świat..     …Wikipedia:

„….Elif Şafak (ur. 1971 w Strasburgu) – turecka powieściopisarkafelietonistkanauczycielka akademicka (doktor nauk politycznych) i feministka, uznawana za najlepszą współczesną pisarkę turecką,  jedna z najpopularniejszych tureckich autorek obok Orhana  Pamuka, który nazwał  ją „najlepszą turecką pisarką ostatniej dekady”….”

Znalazłem  recenzję  Czechowicza   http://krytycznymokiem.blogspot.com/2020/10/10-minut-i-38-sekund-na-tym-dziwnym.html  zakończoną  słowami: 

„….Piękna powieść o tym, że codziennie odkrywamy coś nowego i nazywamy swoją tożsamość jako sumę bólu, ale także radości.”

I  pod  tym  się  podpisuję,  lecz  jego  entuzjazmu  nie  podzielam,  bo  mroki  Stambułu  pozostają  dla  mnie  mroczne,   a   tamtejsi  rozbitkowie  mało  wiarygodni.   Niemniej  ta  książka  porusza,  porusza   jak „Pamiętnik” Sparksa,  „Pachnidło”  Suskinda”  czy  „Chłopiec  z  latawcem” Husseiniego,  nie  mówiąc  o   „naszym” Szostaku   (przebiegając  moje  recenzje   z  największą  ilością  plusów  i  równocześnie   „poruszające”  nie  mogę  pominąć  „Tajemniczego  ogrodu” Burnetta)   porusza  i  pozostaje  w  pamięci  wraz  z  jej  autorką,  która  jest  młoda (50 lat)  i  moje   9/10  otwiera  pole  do popisu.  Jeśli  komuś  powyższy  zestaw  tytułów  się  nie  podoba,  to  niech  wskaże  przy  której  się  nie  popłakał.   Mnie  już  wolno,  bom  stary.

 

Tuesday, 18 May 2021

Albert JACK - „Z Galileusza też się śmiali”

Na  LC  6.53 (62 ocen i 20 opinii);   stanowczo  za  niska  ocena,  lecz  przede  wszystkim  szokujący  brak  zainteresowania.  Po  5  latach  20  opinii  to  żenująco  mało.  Słusznie  pisze  „jgałka”  na  LC,  stawiając  10/10:

Super książka,. Prezentuje historię tych najbardziej znanych, tych mniej znanych i tych wszystkich dziwnych pomysłów, dzięki którym nasza cywilizacja mogła się rozwinąć. Wszystko podane z humorem i krótkich rozdziałach, przeplatanych wstawkami typu jak bardzo można się pomylić, z których można wywnioskować że nawet największym umysłom tego świata zdarzało się palnąć głupotę. Z książki dowiecie się że niekiedy trzeba być bardzo upartym żeby do wspaniałego pomysłu przekonać innych a podstawą sukcesu jest szczęście. Budujące i pouczające.”

DLA  MNIE  -  BOMBA!!!   Lecz   10/10  nie  postawię,  bo  brak  skorowidza   poważnie  utrudnia  ponowne    odnalezienie  konkretnej  ciekawostki   i  pozostawia  czytelnika  w  niedosycie.  Od  lektury  nie  mogłem  się  oderwać,   a  podzielić  się   zachwytem -  nie  potrafię.  (Robienie  notatek  niemożliwe  ze  względu  na  szaloną  ilość  ciekawostek  czy  anegdot).   Przeto  9/10.  Oczywiście  gorąco  polecam

Sunday, 16 May 2021

Janina WIECZERSKA - „Zawsze jakieś jutro”

 Janina  Wieczerska  (ur,1931) -  jakby  nie  było  nestorka  polskich  pisarzy,  na  LC  20  pozycji,  z  czego  ta,  debiutancka  z  1967 -  najpoczytniejsza - 7.02 (108 ocen i 18 opinii) .   a  w  ogóle  fanów – 3,  czytelników   224,  Znalazłem  w  Wikipedii;

„….Jej debiutancką powieścią była wydana w 1965 roku książka o maturzystach wrocławskich z roku 1950 ‘Zawsze jakieś jutro’, w której zawarła momenty wspomnieniowo-biograficzne[..”

Z  nielicznych   opinii  podzielam  „almosa”  z  LC.  który  zaczyna;

Książka o licealistach w powojennym Wrocławiu, o ich przyjaźniach, miłościach i rozczarowaniach, przygotowaniach do matury. To w gruncie rzeczy literatura młodzieżowa, ale książka jest dobrze napisana, tchnie szczerością i pewną naiwnością i chyba dobrze oddaje ducha czasów ówczesnych, Miło mi się czytało, poza tym wróciły wspomnienia z czasów licealnych, ech, łza się w oku kręci...”

  a  kończy;

„……….Poza tym pisze Wieczerska, i raczej nie mija się z prawdą, że ówcześni licealiści, nawet biedni, chodzili na wędrówki górskie i na narty do Kotliny Kłodzkiej i mieli naprawdę imponującą wiedzę, nieporównywalną do uczniów dzisiejszych. No ale wtedy, pod koniec lat 40., jeszcze siłą rozpędu obowiązywały przedwojenne standardy nauczania i moralności, potem, w czarnych latach 50., zaczęło się wszystko sypać. Ale o tym już w książce nie przeczytamy...
To może nie wybitna proza, ale bardzo miło mi się czytało.”

Nic  dodać,   nic  ująć,  a  polecam  TYLKO  takim  dinozaurom  jak  ja  7/10

Saturday, 15 May 2021

FILMPRESS - „Z czego się śmieją Francuzi”

Trzecia  chałtura  FILMPRESSu,  w  której  chłopcem  do  bicia    Belgowie (??!!),  a  poziom  niczym  nie  przewyższa  poprzednich.  Dla  niewybrednych  przykład:

„Polskie powiedzenie: „Pić, czy prowadzić?" Tak czy owak nie ma samochodu”.

Ni  przypiął,  ni  przyłatał.  1/10