Tuesday, 10 July 2018

Zuzanna GŁOWACKA - "Manhattan pod wodą"


Okładka:
".....zbiór felietonów, pisanych w latach 2008 – 2012, dla miesięcznika 'Bluszcz'..."

Zuzanna Głowacka (ur.1980) - córka Janusza, w NY od czwartego roku życia. Więcej o niej i o tym zbiorze w wywiadzie z ojcem na

..... i z autorką na:

Felietony niezłe, tylko tytuł fałszywy, bo mało o mieście, a więcej o życiu autorki w NY. Poziom miesięcznika "Bluszcz", bardziej wyrafinowanym czytelnikom polecam w zamian Magdalenę Rittenhouse, której książce dałem 10 gwiazdek; recenzja na\

A Głowackiej, uwzgledniając pochodzenie i że to debiut, proponuje gwiazdek 6



George ORWELL - "Anglicy i inne eseje"


George ORWELL - "Anglicy i inne eseje"

Eric Arthur Blair (1903-1950), lepiej znany pod pseudonimem George Orwell, uprawiał wszelkie gatunki pisarstwa z poezją włącznie, a światową popularność zdobył genialną, alegoryczną powieścią "Folwark Zwierzęcy" (1945) oraz dystopijną, antytotalitarną, uważaną powszechnie za genialną - "Rok 1984" (1949). (Choć sam nie uważam jej za "genialną", podziwiam, że autor wyprzedził o 2 lata Hannah Arendt "The Origins of Totalitarianism" )

Ten zbiór zawiera 15 jego esejów z bardzo różnych lat i o bardzo różnej wartości literackiej. Nie zanudzając Państwa, stwierdzam, że mnie wyszła średnia około 6 gwiazdek, na co wpłynęła nie tylko jakość, lecz również tematyka niektórych esejów - zupełnie mnie nie interesująca. Nie mam natomiast żadnej wątpliwości, że książka zasługuje na 10 gwiazdek ze względu na wartość poznawczą, w głównej mierze dzięki przypisom, o których pisze Michał Komar w swojej recenzji na:

"...Edycja Muzy opatrzona jest przypisami, dzięki którym współczesny polski czytelnik może lepiej zrozumieć sens starań pisarskich Orwella. Większość z nich jest dziełem Petera Davidsona, wydawcy "The Complete Works of George Orwell", niektóre napisał sam Orwell, inne zaś wyszły spod pióra Bartłomieja Zborskiego...."

Komar wskazuje błędy w przypisach (o czym proszę samemu przeczytać), lecz nieznacznie one zmniejszają korzyści płynące z ich lektury. Tematyka esejów jest tak bogata, iż każdy domaga się osobnego, szczegółowego komentarza, a to jest tu przecież niemożliwe.

Mimo, że czytam je ponownie po 16 latach, to ze względu na tematykę, jak i przypisy, raczej studiuję te eseje niż czytam i dlatego ostrzegam Państwa przed powierzchowną lekturą, gdyż będzie to czas stracony. Proszę również zapomnieć o szumie wobec jego dwóch najpopularniejszych dzieł, bo wtedy tendencyjnie pozytywnie oceniamy każde słowo Orwella, nawet kiedy jest kontrowersyjne lub niesłuszne. Przypominam, że jego wczesne "Na dnie w Paryżu i Londynie" (1933) oceniłem na 1 gwiazdkę, a "Bez tchu" (1939) na 7.

Kończę, powtarzając, że wartość poznawcza jest nie do przecenienia i gratuluję sukcesu Wydawnictwu "Muza" 10/10




Sunday, 8 July 2018

Elena FERRANTE - "Genialna przyjaciółka"


Elena Ferrante (wg Wikipedii):
"......pseudonim włoskiej powieściopisarki lub włoskiego powieściopisarza o nieznanej oficjalnie tożsamości. Międzynarodową popularność Ferrante przyniósł tak zwany cykl neapolitański (powieści 'Genialna przyjaciółka', 'Historia nowego nazwiska', 'Historia ucieczki' i 'Historia zaginionej dziewczynki'), cieszący się uznaniem krytyków i czytelników...."

Anglojęzyczna Wikipedia podaje jej przypuszczalną datę urodzenia 1943, a dociekania jej tożsamości najciekawiej przedstawia Claudio Gatti na:

Przypuszczenia, czy autorką jest tłumaczka z niemieckiego na włoski Anita Raja, której korzenie sięgają papieskich Wadowic, czy też ona wespół z mężem Domenico Starnone, pozostawiam Państwu do zgłębienia samemu, a ja powtarzam cytat z tego artykułu, który uprzednio zamieściłem przy tomie drugim, dawno temu czytanym:

"...Raja’s mother was a teacher, not a seamstress, and she wasn’t Neapolitan. She was born in Worms, Germany, into a family of Polish Jews who emigrated from Wadowice, a town west of Krakow...."

Kwestię tożsamości autorki rozważa również Juliusz Kurkiewicz na:

"......Plotka trzecia. Elena Ferrante istnieje i jest kobietą. Nazywa się Anita Raja, jest tłumaczką z niemieckiego i konsultantką rzymskiego wydawnictwa E/O. Tak się składa, że właśnie ono wydaje powieści Ferrante. I tak się składa, że Raja jest żoną Starnonego...."

Polecam cały artykuł, a ja przytaczam następny cytat z niego:

"....W tym momencie, gdyby ta historia była powieścią, książka powinna się natychmiast stać sensacją. Ale stało się inaczej - wprawdzie przebiła się na rynku, jednak recenzje były mieszane. Ferrante opublikowała dwie kolejne powieści. Dopiero ukazanie się przekładów jej książek w USA - ponad dekadę od debiutu - otworzyło Ferrante drogę do światowej kariery.
Po publikacji w 2012 roku angielskiego tłumaczenia "Genialnej przyjaciółki" - pierwszej części tego, co krytyka będzie nazywać "neapolitańską tetralogią" - o anonimowej pisarce z Neapolu robi się głośno....
.....W Ameryce, w której literatura nieanglojęzyczna przebija się z ogromnym trudem, to wyjątkowa nobilitacja. Nie doświadczył jej nawet Norweg Karl Ove Knausgard, którego sześciotomowy cykl powieści "Moja walka" zdobył światowy rozgłos właśnie dzięki sukcesowi w USA.
Zresztą Knausgarda coraz częściej porównuje się z Ferrante. Są autorami wielotomowych powieściowych cegieł, nazywa się ich odnowicielami realizmu, piszą w pierwszej osobie, zacierając różnice między narratorem a autorem, i opowiadają o stawaniu się pisarzem. Mówiąc krótko - ich powieściowe przedsięwzięcia to w jakiejś mierze współczesne wcielenia "W poszukiwaniu straconego czasu" Prousta..."

I o o ostatni akapit mnie chodziło, bo całe siedem tomów arcydzieła Marcela Prousta męczyłem i podziwiałem pod wpływem starszej siostry prawie 60 lat temu, a teraz na pewno bym nie zmógł, a co do Knausgarda, pozostanę profanem i matołem, który zmęczył jego jeden tom i dał pałę:

Tak więc nobilitowanie autorki przez porównanie z Proustem i Knausgardem, w moim przypadku nic pozytywnego nie przyniosło, więc przypomnę, że jej drugiemu tomowi czytanemu bez znajomości tego, dałem 6 gwiazdek, a ocenę wyrażę słowami moich znajomych z LC:
"jolasia"
"No i stało się! Nie zostałam fanką Eleny Ferrante. Wymęczyłam się z "Genialną przyjaciółką" ok-rop-nie. Konia z rzędem temu, kto mi wytłumaczy na czym polega fenomen tej pisarki. Jakoś nie byłam w stanie dogrzebać się do tej perły, która jest tam ukryta, o czym przekonywali mnie i krytycy i tutejsi czytelnicy. Przezroczysta, szczegółowa narracja, portret banalnych postaci, kobieca przyjaźń, dojrzewanie młodych dziewcząt - mam wrażenie, że to wszystko już czytałam. I to w dużo ciekawszej formie."

"Izabela"
"Z czystej ciekawości zdecydowałam się sięgnąć po „Genialną przyjaciółkę” i już wiem, że był to czas, który mogłam poświęcić znacznie bardziej wartościowej literaturze. Nie rozumiem skąd się biorą takie super pozytywne opinie na jej temat. Cóż… Pierwsze 10 stron tej książki w sposób wręcz doskonały podsyca w czytelniku „apetyt” na ciąg dalszy… Skoro jest intryga to wydawać by się mogło, że o wartką akcję nie ma co się raczej obawiać. A tu co? Zwyczajnie nic ciekawego. Jak dla mnie wyjątkowo mało interesująca obyczajówka. Perypetie dwóch przyjaciółek, których życie od maleńkości po wiek dojrzały streszcza jedna z nich. W zasadzie nie przeżyły niczego nadzwyczajnego......"

"Melocoton"
"Skoro do 200 strony nie dzieje się NIC (dwie dziewczynki mieszkają sobie w kamienicy we Włoszech i chodzą do szkoły, i tak przez kilkanaście lat przez 200 stron), to moim zdaniem szkoda czasu."

"Labirynt Human"
"Ważne sprawy (emancypacja, seksizm, przemoc) opisane wyjątkowo drętwym (szkolnym) językiem. A do tego niewiele akcji....."

"Allie"
"Wszystkich, którzy - wskutek hałasu, jaki wokół tej książki panuje - spodziewają się po jej lekturze wielkich przeżyć, pragnę uspokoić: naprawdę nie stracicie zbyt wiele, jeśli odpuścicie sobie jej czytanie. To jest naprawdę sprawnie napisane, to się niezwykle łatwo czyta, ale to jest czytadło plasujące się w najlepszym razie o poziom wyżej niż "Ania z Zielonego Wzgórza". TYLKO tyle i AŻ tyle. Być może kolejne części cyklu niosą ze sobą większy ciężar gatunkowy, ale nie czuję nieodpartej chęci przekonania się o tym na własnym organizmie."

itd itp. A ja dodam, że nie lubię jak autor robi mnie w bambuko tj po lekturze 480 stron nakłania mnie do przeczytania dalszych trzech tomów, bym ewentualnie poznał rozwiązanie zagadki z pierwszej strony. Pierwszy tom słabszy od drugiego, więc 5/10




Peggy WAIDE - "Potęga uroku"


O autorce znalazłem wzmiankę na Amazon:

"She lives in Colorado with her husband, eight dogs, three cats and two horses. When not writing, you can find her Jazzercising, gardening, hanging with her family or wishing for the magic house fairy to come wash her dishes."
Tytułowy urok rzuciła Cyganka, lecz miłość go pokona... Banialuki, dyrdymały. Nudne i przewidywalne romansidło, tylko dla bardzo niewybrednych czytelników. Innym polecam "Trędowatą"
3/10

Saturday, 7 July 2018

Dieter WELLERSHOFF - "Syrena"


Dieter Wellershoff (1925 -2018) - niemiecki pisarz, mieszkał w Kolonii, poza tym nic ciekawego nie znalazłem. Na LC 5,33 (3 oceny i 0 opinii), książka z 1980, wydana w Polsce w 2006. A teraz najistotniejsze: to LEKTURA DLA MĘŻCZYZN PO 50. .
A że 50 przekroczyłem ćwierć wieku temu, to doceniam trafność przedstawienia psychiki mężczyzny, któremu już nawet pomarzyć o miłości jest trudno.

Bohater – Elsheimer ma żonę i dwie córki (s.20):

...Byli dobraną parą, łączyły ich upodobania i sposób myślenia. Elsheimer mógł sobie pogratulować pięknej, mądrej żony, dwóch udanych córek i sukcesów zawodowych..”

A jednak, a może właśnie dlatego jest podatny na rozmowy z nieznajomą, zakłócające status quo. Bo szara przewidywalna codzienność daje wprawdzie poczucie bezpieczeństwa, lecz równocześnie powoduje żal, że już się nic niezwykłego w życiu nie zdarzy. Elsheimer chwyta się rozmówczyni, jak tonący brzytwy, by przerwać stan apatii wywołany stabilizacją, umieraniem za życia. Najwyżej napisze jeszcze jedną książkę, poprowadzi wykłady, a córki pokończą studia i wyjdą za mąż, co jest normalną koleją losu. Powinien prosić: „Boże, zabrałeś moce, zabierz i chęci”, lecz te „chęci” inaczej „marzenia” nasilają się z wiekiem, są tym większe, im bliżej do śmierci, bo świadomość jakiegoś niespełnienia tkwi w każdym.

Przeczytałem jednym tchem, lecz zdradzić końca nie mogę, więc powiem tylko, że ubawiłem się świetnie i zapewniam, że każdemu samokrytycznemu starcowi też ta historia bardzo się spodoba, a innym nie polecam, bo jej nie zrozumieją. Dodam jeszcze, że lektura przypomniała mnie „Zbrodnię Sylwestra Bonnard”, w której bohaterem jest też starzejący się mężczyzna. 7/10 (dla staruchów 8/10)

Małgorzata MUSIEROWICZ - "Feblik"


Czytałem i oceniałem pierwszy tom Jeżycjady, a teraz 21. Szczegóły podaje Wikipedia:

".....Feblik splata się z poprzednią częścią pod względem czasu akcji, jej bohaterów i częściowo także miejsca, gdzie historia się rozgrywa. Akcja rozpoczyna się 10 sierpnia 2013 r. i obejmuje obejmuje kolejne 3 dni, a więc kończy się, tak jak Wnuczka do orzechów, 13 sierpnia. Wydarzenia dzieją się najpierw w Nekli koło Kostrzyna, następnie bohaterowie krążą między Poznaniem i okolicami Kostrzyna, by ostatecznie
zebrać się u Patrycji, na wsi. Tytułowy feblik to dawne określenie na sympatię lub skłonność do kogoś, słowo pochodzące z łaciny bądź francuskiego. Posługuje się nim chętnie Ignacy G. Stryba w odniesieniu do Agnieszki Żyry, swojej dawnej koleżanki z gimnazjum. Ci dwoje spędzają ze sobą większość czasu od 10 do 13 sierpnia, co owocuje wzajemną fascynacją. Agnieszka z początku jest nieufna i zdystansowana, lecz życzliwość Ignasia i jego rodzina rozwiewa jej wątpliwości. Ostatecznie wyjaśnia się także sytuacja Józefa i Doroty. ..
....Agnieszka Żyra - studentka malarstwa na ASP, rówieśnica Ignacego G. Stryby, jego koleżanka z klasy i sympatia z czasów gimnazjum. W jej rodzinie od pokoleń brak mężczyzn, dlatego Agnieszka jest wobec nich nieufna. Odkrywa w sobie miłość do wrażliwego jak ona Ignacego G. Stryby, który porywa ją z domu. Często mdleje..."

Jeżeli DWUDZIESTY PIERWSZY tom osiąga wynik 7,22 (1415 ocen i 212 opinii), to mamy do czynienia nie tylko z fenomenem, lecz przede wszystkim z poważnym zjawiskiem socjologicznym. To spowodowało moją szczególną koncentrację przy lekturze, która nie pomogła w odkryciu przyczyn zainteresowania omawianą książką, ani też całą serią.

Porównując wyniki arcydzieł literatury z osiągniętym przez "Feblika", nasuwa się jedynie wniosek niezbyt pochlebny dla szerokiej rzeszy czytelników. Pamiętając dewizy: "Milczenie jest złotem" oraz "nec Hercules contra plures" ("i Herkules dupa, kiedy ludzi kupa") nie wydaję głosu, a dla "świętego spokoju" stawiam gwiazdek 7.


Friday, 6 July 2018

Clive CUSSLER, Paul KEMPRECOS - "Błękitne złoto"


Ze zwykłej przyzwoitości, skoro nikt tego nie czyni podaję informację o współautorze (Wikipedia):

Paul Kemprecos (born March 11, 1939) is an American writer of mysteries and adventure stories. He is a Shamus Award-winning author of six underwater detective thrillers, and had been co-writing with Clive Cussler the "NUMA Files" novels, which focus on Kurt Austin, head of NUMA's Special Assignments Team and his adventures”

Omawiana „Blue Gold” jest z 2000 roku, drugą w serii NUMA po „Serpent” („Wężu”)

Książka przygodowa, raczej dla młodzieży, a jej główną zaletą jest szybkość lektury. Przeczytać i zapomnieć 6/10