Wednesday, 5 July 2017

Jo NESBO - "Karaluchy"

Jo NESBO - "Karaluchy"

To już czwarta książka Nesbo po "Człowieku Nietoperzu" z 1997 roku (5 gwiazdek), "Synu" (2014 – 8 gwiazdek) i "Krwi na śniegu" (2015 – 7). Ta jest z 1998 i jest poniekąd kontynuacją "Człowieka Nietoperza".
Typowy problem początkujących pisarzy, że inwencji starcza na ciekawy początek, rozwinięcie akcji, a im bliżej końca, tym gorzej. Niezniszczalny, mający problemy alkoholowe Harry Hole, którego kule się nie imają, noże nie zabijają, a żadne tortury nie łamią, staje się w końcu niewiarygodny, wskutek czego happy end nie satysfakcjonuje.
Trochę lepsze od pierwszego tomu z sympatycznym sierżantem (tj od "Człowieka Nietoperza"), lecz zachwytu nie wzbudza. Nie widzę też powodu, by go oceniać wyżej od "naszego" Miłoszewskiego, któremu za "Bezcennego" dałem 6 gwiazdek.

Tuesday, 4 July 2017

Erich Maria Remarque - "Trzej towarzysze"

Erich Maria REMARQUE - "Trzej towarzysze"

Klasyka, której aktualność nie zmienia się, bo ludzie dalej toczą wojny. Przypadłość bohaterów tej książki ma teraz nazwę: PTSD (Posttraumatic stress disorder).
Napisana w 1936 roku pomiędzy dwiema Światowymi Wojnami, a w dorobku pisarza po "Na Zachodzie bez zmian" (1929) a przed "Łukiem Triumfalnym" (1945). Cieszą mnie jej wysokie notowania na LC: 7,7 (560 ocen i 45 opinii), a szczególnie duża ilość czytelników. Niewiele mam od siebie do dodania, więc przytaczam Wikipedię:

„Powieść o pięknej i głębokiej prawdziwej męskiej przyjaźni, rozgrywająca się w latach dwudziestych w Niemczech. Lohkamp, Lenz i Koster należą do straconego pokolenia - pokolenia tych, którzy w poczuciu bezsensu wojny powrócili z frontu i nie umieli już ułożyć sobie życia. Trwają bez celu, bez złudzeń co do przyszłości i nawet gdy jeden z nich się zakocha, wszystko zakończy się tak, jakby życie w istocie nie miało już sensu. Tymczasem znów czuć nadciągające zło - po niemieckich miastach już krążą nazistowskie bojówki."

Dodaję, że w 1938 roku na podstawie książki rok później wytwórnia MGM wyprodukowała film "Three Comrades" w reżyserii Franka Borzage.
A moje wrażenia z ponownej lektury po 60 latach?? Próbę czasu na pewno to dzieło przeszło, czyta się dobrze, lecz wzruszenie średnie. Stawiam wyżej "Czas życia i czas śmierci", "Łuk triumfalny", a nawet "Noc w Lizbonie".

Zygmunt MIŁOSZEWSKI - "Bezcenny"

Zygmunt MIŁOSZEWSKI - "Bezcenny"

Miłoszewskiego znam z serii z inspektorem Szackim (kolejno 6 gwiazdek, 8, 6). Biorąc pod uwagę daty wydań, dochodzę do wniosku w 2017 roku że Miłoszewski "szczytował" w 2011 roku ("Ziarno prawdy"), by w dalszych latach przejść na stabilną niższą półkę, bo wg mnie "Bezcenny" (2013) i "Gniew" (2014) zasługują na taką samą ocenę. Lubię Miłoszewskiego i czekam niecierpliwie na coś lepszego. Przeciętny kryminał nie zasługuje na dłuższy komentarz.

Monday, 3 July 2017

Daniel GALERA - "Broda zalana krwią"

Daniel GALERA - "Broda zalana krwią"

Daniel Galera (ur. 1979) - brazylijski pisarz, tłumacz i wydawca. Wikipedia wymienia siedem jego pozycji począwszy od 2001. a ta wydana została w 2012 i że dostał za nią 2013 São Paulo Prize for Literature
Jarosław Czechowicz słusznie pisze na:
http://krytycznymokiem.blogspot.ca/2016/03/broda-zalana-krwia-daniel-galera.html
".......Daniel Galera kontrastuje opisy przepełnione spokojem i harmonią z dynamiką przemian we wnętrzu swego bohatera. On sam fantazjuje na temat własnej przeszłości oraz momentu śmierci. Z mglistych śladów czasu przeszłego stara się stworzyć wizję tego, co go czeka. Jest w swych działaniach osamotniony i rozpaczliwie osobny..."

Do wspomnianego osamotnienia przyczynia się poniższy pogląd, korespondujący z twierdzeniem ks. Józefa Tischnera, że są "trzy prawdy: moja, twoja i g...o prawda" (s. 45 – e-book):
"... Nie ma nic bardziej żałosnego, niż starać się przekonać innego człowieka... ...Nikt nigdy nie powinien być do niczego przekonywany. Ludzie wiedzą, czego chcą, i wiedzą, czego potrzebują... ...Przekonywanie człowieka, żeby nie podążał za głosem serca, jest nieprzyzwoite, perswadowanie jest nieprzyzwoite, wiem, czego potrzebuję, i nikt nie może mi niczego doradzić. To, co zrobię, zostało postanowione dawno temu, zanim sam na to wpadłem..."

Taka postawa prowadzi nieuchronnie do finałowej konfrontacji między bohaterem a jego byłą żoną Viv, toczącego się wokół Wittgensteina (1889 – 1951), którego filozofii nie sposób tu omawiać, natomiast przypominam siódmą tezę jego "Traktatu logiczno – filozoficznego", z której niewątpliwie autor nakazuje bohaterom korzystać
"O czy nie można mówić, o tym trzeba milczeć"

Nim zaprezentuję słowa ze wspomnianej konfrontacji pozwalam sobie wynotować dwa cytaty:

s. 354.4
„.. Ciało jest swoją własną kapsułą czasu i jego podróż zawsze jest trochę publiczna, bez względu na to, jak bardzo chcemy ją ukryć albo przykryć makijażem...”.

s. 694.8
„..Istnieją tylko dwa miejsca dla człowieka. Rodzina jest jednym z nich. Drugim jest cały świat. Czasem trudno stwierdzić, w którym z nich się znajdujemy...”

Z finałowej sceny podaję dwa cytaty, które akurat mnie odpowiadają, ale takie moje prawo
s. 728,8
"...Wybaczyć to jakby udawać, że coś nie istnieje. Ale życie jest wynikiem tego, co człowiek zrobił. Nie ma sensu żyć, jakby nic się nie wydarzyło.."

s. 730,0
"... Albo istnieje wolna wola, albo nie. Jeśli istota ludzka ma wolność działania, jeśli mamy wybór, można nas czynić odpowiedzialnymi. Jeśli wolna wola nie istnieje, jeśli wszechświat jest z góry zdeterminowany prawami natury i wszystko jest jedynie wynikiem tego, co wydarzyło się zaraz przedtem, nikt nie ponosi winy za to, co robi. Ani żal, ani wybaczenie nie mają sensu..."

Reasumując, miłe zaskoczenie brazylijskim autorem, który niebanalną historię uatrakcyjnił dodatkowo przyjaźnią bohatera z suką. Może trochę na wyrost, lecz by nań zwrócić Państwa uwagę stawiam 9 gwiazdek

Friday, 30 June 2017

Simon BECKETT - "Chemia śmierci"

Simon BECKETT - "Chemia śmierci"

Simon Beckett (ur.1960) – brytyjski dziennikarz i pisarz, zdobył popularność właśnie "Chemią śmierci" (2006). Na LC 7,71 (12090 ocen i 1331 opinii). Wg Wikipedii:
"....Małe miasteczko Manham. To tu po stracie rodziny postanawia uciec dr David Hunter – wybitny antropolog sądowy. Znajduje zatrudnienie jako lekarz rodzinny u Henry'ego Maitlanda, miejscowego lekarza. Miasto jest spokojne i ciche przez 3 lata, do czasu gdy dzieci znajdują zmasakrowane zwłoki Sally Palmer. Policja od razu podejrzewa zabójstwo i prosi Huntera o pomoc. Ten jednak nie chce się zgodzić. Zmienia jednak zdanie, gdy zostają znalezione kolejne zwłoki i podejmuje współpracę z inspektorem Mackenziem..."

Przy tej ilości opinii nie mam nic do powiedzenia, poza wytknięciem jednego błędu: wstydliwość prawiczka nie pozwala na onanizm na oczach kobiety. A w ogóle bardzo dobry kryminał, trzyma w napięciu i potwierdza, że przyczyną wszelkiego zła są atrakcyjne kobiety, ha, ha! A 9 gwiazdek, zamiast 10, bo happy end z Harlequina jest do kitu.


Tuesday, 27 June 2017

Michael Hjorth, Hans Rosenfeldt - "Ciemne sekrety"

Michael Hjorth, Hans Rosenfeldt -"Ciemne sekrety"

Debiut spółki autorskiej, podobno thriller,, dobrze przyjęty przez czytelników LC: 7,55 (1742 ocen i 245 opinii)
Jeśli to jest thriller, to tylko dla wytrwałych, którzy przebrną przez nudną obyczajową pierwszą połowę. Do tego główny bohater to podstarzały erotUman i nieznośny bufon, który autorów zapędził w kozi róg, bo mało co nie poszedł do łóżka z własną córką.
To minusy, a na plus zalicza wartką akcję i ciekawe pomysły w drugiej połowie, niestety zakończoną tanim sentymentalizmem.
Mając na uwadze, że to debiut oraz że od drugiej połowy nie sposób się oderwać daje 7 gwiazdek, które autorów winny zadowolić i zmobilizować do zwięźlejszego się wyrażania, bo 488 stron w wersji papierowej czy 744 w e-booku to stanowczo za dużo.

Monday, 26 June 2017

Ed VULLIAMY - "Ameksyka. Wojna wzdłuż granicy"

Ed VULLIAMY - "Ameksyka. Wojna wzdłuż granicy"

Ed Vulliamy (ur. 1954) - brytyjski dziennikarz i reporter, znany jako korespondent z Bośni w latach 90., opublikował "Amexica: War Along the Borderline" w 2010.

Na pierwszych stronach autor zamieszcza swoją ocenę pogranicza amerykańsko - meksykańskiego (s. 30 – e-book):
"... Pogranicze to kraina, gdzie za dnia panuje nieznośny żar, nocą zaś zrywa się przenikliwy wiatr. Pracowałem jako korespondent wojenny w wielu miejscach, nigdzie jednak przemoc nie była tak dziwna, tak odrażająca i okrutna jak na pograniczu...."

Vulliamy pisze (s.43,8):
„• Raport dotyczący oceny zagrożenia USA narkotykami (US National Drug Assessment Threat) za rok 2009 stwierdza, że „Meksykańskie organizacje handlarzy narkotyków stanowią największe zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych ze strony przestępczości zorganizowanej”.

Nie trudno zauważyć związek, którego niestety autor nie komentuje, z innym fragmentem (s.41,4):
"• Po tym, jak tylko El Paso aresztowano pięciu mężczyzn pod zarzutem przemytu broni do Meksyku, amerykańska sekretarz stanu Condoleezza Rice twierdzi uparcie, że zniesienie zakazu sprzedaży karabinów półautomatycznych nie ma nic wspólnego z przechwyceniem dużej ilości takiej broni w Meksyku"
Nasuwa się wniosek: NIE TYLKO kartele narkotykowe czerpią dochody z tego stanu rzeczy i dlatego walka jest POZORNA. Należy również pamiętać o prawie popytu i podaży, bo obciążanie winą jedynie karteli narkotykowych jest wygodnym uproszczeniem. Najlepiej by było, gdyby kartele narkotykowe tylko kupowały karabiny..... Skąd by na zakup brały pieniądze, to już inne zagadnienie. Czyli OBŁUDA.
No właśnie, parę stron dalej (s.65) czytam:
„.....Waszyngton zaczął po kryjomu udzielać wsparcia prawicowym oddziałom partyzanckim Contras, walczącym z sandinistowskim rządem w Nikaragui. Contras uzbrojone były w broń dostarczaną ze Stanów Zjednoczonych, przy czym świat przestępczy pełnił tu funkcję dostawcy i mediatora. Za broń trzeba było jednak płacić „walutą”, która nie przyciągałaby niepotrzebnej uwagi, i tak też się stało: pieniądze zastępowała kokaina z Kolumbii. Szczęśliwie dla wszystkich stron tej wymiany moda na narkotyki oraz gromadzenie ich zapasów do celów naukowych leżały wówczas w interesie Waszyngtonu, a także karteli narkotykowych z Kolumbii i Meksyku. Stany Zjednoczone potrzebowały naturalnej waluty Kolumbii, by płacić za broń dla Contras, a jednocześnie kokaina zdobywała coraz większą popularność w samej Ameryce: z czystej, sproszkowanej formy narkotyku korzystali ludzie show-biznesu oraz inne wąskie kręgi, a odmiana kokainy zwana crackiem trafiła na ulice i do gett. W fabularyzowanym opisie tych zdarzeń, który Don Winslow przedstawił w swojej książce The Power of the Dog, Meksykanie pełnią funkcję kurierów, przewożących broń w jedną stronę i kokainę w drugą – proceder ten zyskał nazwę „meksykańskiej trampoliny”. Meksykańskie kartele wykorzystały trzy sprzyjające elementy, dzięki którym mogły zalać rynek amerykański kokainą i crackiem: znajomość szlaków przemytniczych równie starych jak sama granica, nieoficjalne przyzwolenie administracji Reagana i dobre stosunki z meksykańską Partią Rewolucyjno-Instytucjonalną (PRI), która rządziła krajem od 1917 roku. Realizując ten plan, kartele uświadomiły sobie, jak to ujął Winslow: „że ich prawdziwym towarem nie są narkotyki, lecz długa na dwa tysiące mil granica ze Stanami Zjednoczonymi i możliwość przerzucania przez nią kontrabandy. Ziemię można spalić, zbiory wytruć, ludzi wygnać, ale granicy – granicy nie da się wymazać”
Jest to drobny przykład Nikaragui dowodzący, że zamiast o kurierach, winno się pisać o szefach mafii tj handlarzach bronią przyjmujących zapłatę w narkotykach.
I dlatego czytałem dalsze krwawe opisy z narastającym sceptycyzmem, bo temat okazuje się zastępczy, a ponadto o takim atrakcyjnym temacie można pisać ciekawiej. Czyli moich 6 gwiazdek to i tak dużo.
Jeszcze dodam: jestem stary i mieszkam na tym samym kontynencie, i może wskutek tego, książka mnie niczym nie zaskoczyła, a jak na reportaż jest często zbyt drobiazgowa i nużąca.